• Wpisów:106
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 22:05
  • Licznik odwiedzin:30 050 / 2779 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Ta piosenka kojarzy mi się z bujaniem w hamaczku, a voice tego ziomka jest na maxa delikatny, spokojny i serio czujesz się jak wisząc między palmami na jakiś Bahamach. Słiiit ;>

Więc dla wyczekujących - napisała już 3 odc, ale coś mi w nim nie pasuje, więc muszę go trochę dopracowac, a to jutro. Kończe wcześnie lekcje, więc wieczorem już będzie PUBLICATION ^^. Krzyczcie JEEJ jak żeście uradowani.

Zdecydowałam się iśc do dietetyka. Nie chodzi o to, że mam jakieś problemy z moim wyglądem. Jestem sobie drobiowy pasztecik, ale nie płacze w poduszkę krzycząc "JAK JA WYGLĄDAM?!!". Nie, nie. Po prostu stwierdziłam, że chciałabym byc bardziej wysportowana. Taka no.. gibka xD. Marzy mi się taniec! A jakoś moje sadełko nie sprzyja godzinnym próbom. Jak przekonałam do tego rodziców, który są przeciwnikami odchudzania z moim wieku? "Wiecie jak ciężko będzie mi znaleźc kiecke na 100dniówkę?! Z moim rozmiarem to będziemy musieli do Wrocławia czy Warszawy jechac!". Chwila zamyślenia. "W sumie to możesz iśc. Najwyżej skończy się na jednej wizycie". SUKCES xP. Moi rodzice nienawidzą robic ze mną zakupów, a jak chodzi o jakieś eleganckie kreacje to całkiem masakra. Mniejsza..

Siedziałam na kibelku i myślałam co Wam napisac.. a teraz jakoś mi wszystko spierdoliło. A tak! Mam zajebisty dylemat. Wcześniej wspominałam o 18 kuzynki. Niby nie chce iśc, bo może się nieciekawie skończyc - wiecie, będa tam ludzie, którzy pic nie powinni ><'. Poza tym nie ma za bardzo $$ na prezent - do mojego chrześniako-brata_młodszego pójdzie 70zł, do starszego na 18 pójdzie dobre 50 (bo jemu nie mogą podobac się ubrania za 20zł ;/), z czego na moim skromnym koncie zostaje 40zł. Chciałabym to zostawic na takei W_RAZIE_WU, ale.. No, ona mnie tak prosi. Transport mi załatwiła, ewentualny nocleg, miejsce obok siebie i wogóle.. Tak mi trochę żal jej. Bo nikt by nie chciał byc olana na swojej SWEET 18. Kurde no..

Potrzebuje peelingu do ciała, mleczka do demakijażu, podkładu, nowej kredki, pomadki i wizyty u kosmetyczki! Potrzebuje płaszczyka na jesień, butów na jesień, kozaków i kurtki zimowej! Potrzebuje baardzo dużo, a jakoś nie mam skąd czerpac środków ;/. KURWA!

KWAŚNA.
  • awatar Gość: zapraszam do posłuchania http://www.myspace.com/meghido
  • awatar LuckyStar: Kwaśna, co się z Tobą dzieje? Dlaczego nas zostawiłaś? :(
  • awatar Through the Looking-Glass: Hmmm co do wagi ja jush d mojej przywykłam choć na początku był horror jak w 3 lata przytyłam ponad 50 kg :/ ale teraz myśle żeby wysłać kila portfolio i może zrobić coś w kierunku zostania modelką plus size :) A tak na marginesie jaki ty rozmiar musisz że fajnej kiecki na 100dniówkę nie dostaniesz ja miałam w klasie maturalnej 44/46 i znalazłam A raczej uszyłam i dobrej krawcowej sukienka była uszyta idealnie wszędzie dopasowana nic ie było ani za duże ani za małe poprostu idealna
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Hello, hello.. KOCHAM! To wykonanie również boskie, ale przecież nikt nie zastąpi Nirvany . Wiecie, że moja ciocia, lat 45, też ich słucha?! To dopiero trzeba miec wyczesaną familię ^^. Pozdrowienia dla ciocie Wieśki ;>

W moim skromnym miasteczku otwarto nowego lumpa. Mówie wam szczerze - wygląda jak butik z ciuchami najlepszych projektantów. Na ścianach namalowane boskie różyczki, jedna ściana biała z czerwonymi różyczkami, druga odwrotnie. Buty i torebki poukładane są na specjalnej szafce, ciuchy rozwieszone ładnie na stojaczkach i nikt nie chce uwierzyc, że jest to secondhand. Poza tym nie ma tam masy ciuchów, a są one często wymieniane. Ja dostałam dzisiaj śliczny kardigan w kolorze błekitnym z fajnymi marynarskimi guziczkami za jedyne 10zł! Przeraziło mnie to, bo podobny czarny kupiłam za 50 ;/. Jakbym wiedziała.. Są tam też ciuszki dla maluchów, więc mój braciszek dostał bluzkę na długi rękaw z ciekawym wzorkiem.

No i podczas zakupów poderwałam małego chłopca. Bartuś ma na imię i przypominał uroczego mulatka, chociaż mama była blada jak ja (właściwie mogłabym się przedstawiac "to ja, ściana". Zabawiałam go w sklepie, "gadałam" z nim i jak wyszłam to się rozbeczał xD.

Nie rozkminiam mojej kumpeli. Kręci z kolesiem, który ma żone i małe dziecko. Pomijając fakt, że on jest jebnięty, bo niby do niczego nie doszło, ale wyraźnie coś się szykuje, więc zdradza żone, ale ona?! Nic lepsza nie jest. Rozumiem jakby to ukrywał. Ona mówi, że to tylko znajomośc, ale pyta ziomka czy nie pójdzie z nią na 100dniówkę, zaprasza go do siebie, jeździ do niego na kawe. No sory, ale cały czas nie będą sobie w oczy patrzec. Chodzi mi najbardziej o to dziecko... Przecież.. Eh! No brak słów ;/.

Konkrteniejsza notka będzie później. Narazie ogarniam pokój, bo o 17 mam gości. Musze przygotowac ciuchy dla kuzynki, bo ona chciała pójśc na 18 w jeansach i zwykłej bluzce. Mówie jej, że musi ZABŁYSNĄC, na co ona, że nie ma w czym. Więc ją wspieram TT_TT.

KWAŚNA.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Łoo! Przypomniało mi się jak szłam z dziewczynami po kase za prace na wiśniach (nigdy się za to nie bierzcie ;/ mało płacą, a roboty od chuja) i całą drogę to śpiewałyśmy. No moc ;D. Pomijając fakt, że starałyśmy się wywijac tyłkami jak pussycaty i pewien pan na nas trąbnął.. Bezczelny. Zajebistą ma fryzure ta blondyna w krótkich włosach. Po prostu - BAJER!

Czy wy macie też takie przejściowe hobby? Obejrzycie wystawe malarską i chwytacie za pędzle, zaczynacie tworzyc. Wizytujecie na koncercie? Przychodzicie do domu i bierzecie się za karaoke. Film o tańcu - zapuszczacie filmiki o ruchach tanecznych i zaczynacie się uczyc. I wszystko trwa jakiś dzień, dwa. Mniejsza..

Postanowiłam sobie trochę dorobic, więc wziełam się za te internetowe nabijanie. Oczywiście - zarobic tam można niewiele, ale przy sporym wysiłku i cierpliwości - można dojśc do większej sumki. Babka, z którą piszę zarobiła 500zł w ciągu trzech miesięcy. Ktoś powie - co to jest? Ale kto by nie chciał 500zł siedząc po dwie, trzy godziny na kompie? Dla mnie, osoby, która potrafi zarywac nocki przeglądając różne stronki - to prawie jak norma. Narazie zabrałam się za dwie opcje. Jedna z nich to pasek z reklamami, który nabija ci pkt. Miesięcznie możesz dobic max 10 000pkt, które warte są $1. Kiepsko, ale trudno się mówi. Nic nie robicie - po prostu, gdy macie włączonego kompa to sobie tam działa i wogóle bajer. Druga opcja to klikanie w różne linki. Zarabiacie pkt i grosze. Pkt można zamieniac na kase. Klikacie na link i czekacie od 5-20sec. Dostajecie 1 czy 2pkt. Dzinnie można zdobyc chyba 100pkt. Przynajmniej ja do tylu dojechałam. Jeśli ktoś byłby zainteresowany - piszcie na priv po linki.

Wiecie co? Dzisiaj było mi naprawdę miło. Moje opowiadanie KTOŚ CZYTA i nawet komentują. Kiedyś pisałam jakąś historyjke, ale nikt nie zwracał na nią większej uwagi. Tzn - czytali, ale nie wypowiadali się, nie wiedziałam czy się podoba czy jak i w końcu zrezygnowałam. Z myślą o tych czytających dam z siebie wszystko i postaram się dobic jak najdalej (daj Boże, do końca). Opracowałam już sobie taką taktykę, że będe tworzyła jakby dwuodcinkowe historie. Tzn - dwa odc dotyczą Elli, dwa mamy Lily, dwa Jess itd. Każda postac będzie miała swoje 5 minut. Będą mogli zabłysnąc i poznamy ich inne cechy. Możliwe, że Ella nie jest taką spragnioną seksu i rozkoszy łóżkowych nastolatką? Jeszcze nie wiem czy zrobię z niej wrażliwą czy kurewke, ale na pewno będzie ona pierwsza na mojej liście dwu epkowych wątków. Dobra koniec! Bo zaraz coś powiem i bedzie DUPA!

DZIEŃ 13 - KTOŚ, KTO CHCIAŁABYŚ, ŻEBY CI WYBACZYŁ

Z nikim nie jestem pokłócona, więc jakoś nie ma nikogoś takiego. Jestem na maxa bezkonfliktowa, no nie? Oo

DZIEŃ 14 - OSOBA, OD KTÓREJ SIĘ ODDALIŁAŚ

Oj.. No napewno jest to cała zgraja z mojego gimnazjum. Nie mogłam bez nich życ, a teraz nawet na ulicy mnie nie poznają. Chciałabym, żebyśmy się spotykali i biegli do siebie, finalnie tuląc się i płacząc z tęsknoty. Eh.. Bredze.

DZIEŃ 15 - OSOBA, ZA KTÓRĄ TĘSKNISZ NAJBARDZIEJ

Wcześniej pisałam kogo mi brakuje, z kim chciałabym pogadac, ale nie ma ziomka, za którym bym jakoś wybitnie tęskniła. Troszke nieprzemyślane to wszystko.

KWAŚNA.
  • awatar Gość: 5ATbbz http://www.CHd2RpSK6ipnrPyRt1TPhH4qsNteiUDh.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Rihanna była moją boginią, gdy jeszcze lubowałam się w tandetnych gwiazdkach, którym towarzyszą puste skandale. Gdy zdałam sobie sprawę, że nie zawsze piękna buzia idzie w parze z dobrą muzyką i wyposażoną makówką - przestałam ją lubic. Jednak jakoś dziwnym trafem jej kilka nowych piosenek jest wyjątkowo dobrych. Ta z Eminemem byłaby świetna, gdyby wyciąc Eminema xD. Potem podoba mi się "Russian Roulette" i wyżej umieszczone "Rockstar 101", chociaż początkowo wydawało mi się jakieś dziwnie pokraczne. Mniejsza.

Ostatnie dni mam jakieś.. rozdarte. Tzn - to chyba nie dobre słowo. Chodzi mi o to, że rano wstaje jakaś szczęśliwa, cały dzień się śmieje, a wieczorem przychodzi do mnie jakaś okropna myśl i męczę się ze snem. Wczoraj nawet chciało mi się ryczec Oo'

Wiecie co? Studniówka to dziwna impreza. Niby fajnie - bawisz się z ekipą ze szkoły, wielkie pożegnanie średniej, żarcie, muza i takie tam. Ale jest to jakby wymuszenie kupna super kiecki - mimo, że nikt na ciebie nie będzie zwracał większej uwagi, musisz wyglądac bosko. Dalej to kasa związana z miejscem. No i partner.. To dopiero jest męka. Nie mam chłopaka - nie odczuwam potrzeby posiadania jakiegoś i tyle. Znaczy to, że mam wypadało by iśc z kolegą albo jakimś kuzynem.. MASAKRA! Nie mam nikogo z kim mogłabym się swobodnie pokazac. I myśle nad tym czy wogóle iśc.. Jeśli większośc lasek z klasy pójdzie alone - wtedy przemyśle to dokładniej, ale jeśli jako jedyna nie chce kuzyna za partnera - KICHA! Poza tym jakoś nie lubię takich imprez. Czuje się.. strasznie nieswojo. Połowinki były kiepskie, więc studniówka też jakaś wybitna nie będzie ;//. Eh.. Mniejsza.

Poszukuje roboty ;D. Wiecie może gdzie można załapac jakąs fuchę chałupniczą? Takie sprawdzone źródło. Nie, że wpłacasz 45zł, a oni przesyłają ci "Poszukaj normalnej pracy, powodzenia ".

Muszę posprzatac... Syf jak ja pierdole. W wakacje siedząc cały czas byłam bardziej ogranięta niż teraz - będąc tu jakieś 5h.

DZIEŃ 7 - TWÓJ BYŁY.

No więc wypowiem się bardzo krótko. Większośc moich związków niewypalała. Jestem zbyt niezależna i chce miec całą masę swobody, a większośc chłopców, na których trafiałam nie pozwalało mi na nią. Z reguły moje romanse kończyły się po tygodniu, gdy chłopak na wiadomośc, że nie zaproszę go do domu zaczynał się pluc. SMS "Nie podoba się? To spadaj." i tyle z związku xD.

DZIEŃ 8 - TWÓJ INTERNETOWY PRZYJACIEL.

Miałam kiedyś taką Anię. Z Wawy. Pisałyśmy ze sobą dobre dwa lata. Miałam nawet wleciec do niej, bo akurat był jakiś koncert czy coś. Kontakt się urwał tak ni stąd, ni zowąd. Potrzeba mi jej. Teraz. Tak jakoś wyjątkowo mi trzeba takiej Ani. Najwspanialsze było to, że byłyśmy do siebie bardzo podobne. Obie miałyśmy takie same problemy i kochałyśmy się wtedy w Tokio Hotel xD. Ale wstyd.. ;P

DZIEŃ 9 - KTOŚ, KOGO CHCIAŁABYŚ SPOTKAC.

To na pewno jakiegokolwiek aktora. Czy to amerykański, czy polski, czy też azjatycki (z naciskiem na to ostatnie xD). Albo piosenkarza. Jakąś sławną osobę. A jeśli chodzi o kogoś takie zwyczajnego to wcześniej wspomnianą Anię i takiego jednego Kubę, z którym kolegowałam się jak miałam jakieś 12 lat xD. No, jestem ciekawa co u niego, czy żyje i jak żyje. No i jak się zmienił. A przystojny był z tego co pamiętam.

DZIEŃ 10 - KTOŚ, Z KIM NIE ROZMAWIASZ TAK CZĘSTO JAKBYŚ CHCIAŁA.

Nie istenie taka osoba. Zazwyczaj jak z kimś chce pogadac, po prostu pisze eskę, odzywam się na gadu czy dzwonie "Masz moment? Bo mi cię trzeba". Tyle .

DZIEŃ 11 - OSOBA ZMARŁA, Z KTÓRĄ CHCIAŁABYŚ POROZMAWIAC.

O ja cie.. No na pewno chciałabym miec lepszy kontakt z dziadkiem Witkiem. Cały czas męczy mnie to, że nie odwiedziłam go jak był chory. Zmarł na raka płuc. Leżał już w łóżku konający, a ja nie poszłam się z nim pożegnac. Nie wiem dlaczego, ale strasznie boję się chorych osób. Takich umierająco chorych. Obecnie - zebrałabym w sobie odwagę i poszła go wytulic na śmierc (czarny humor?), ale wtedy.. Eh!

DZIEŃ 12 - OSOBA, KTÓRĄ NIENAWIDZISZ/KTÓRA MOCNO CIĘ ZRANIŁA

Nie ma kogoś takiego Oo'. Nie wiem dlaczego, ale chyba nie potrafię tak szczerze nienawidzic. Ludzie ranią mnie czasami, ale jeszcze chyba nikt tak poważnie. Wiecie - zdrada, oszustwo i takie tam. Mi się takie filmowe sytuacje nie przydażają.

Było 6 dni ze względu na wczoraj, ale w większości kwestii po prostu nie mam co powiedziec Oo'. Mniejsza.

ZAPOMNIAŁABYM! Miałam już wczoraj o tym napisac, ale jakoś uciekło mi z głowy. W "Oh my Lady" był pierwszy kiss między głównymi bohaterami! Boże. Musielibyście widziec moją reakcje. Policzki rumiane (jak poetycko xD), skoki z radości i kibicowanie "Sung Min Woo - szalej tym językiem!!". Tak wiem, oni języków nie używają ;/.

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: http://hanakuor.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=5298&postdays=0&postorder=asc&start=0 o stąd ją wzięłam :D
  • awatar LuckyStar: Mi to się nawet nie chce za bardzo iść na tą studniówkę, ale tatuś już oczywiście musiał zapłacić, bez pytania mnie o zdanie. To, że nie mam z kim iść, to swoją drogą, ale jakoś specjalnie to nawet mi nie zależy. Ogólnie nie lubię zabaw szkolnych. Nie trawię towarzystwa. Już sobie wyobrażam, jak klasowe barbie będą piszczeć o nowych tipsach, ślicznych sukienkach i innych mało istotnych dla mnie rzeczach xD Te dramowe kissy są słodkie. Takie nieodpychające, nieobrzydliwe. Są po prostu urocze ^^
  • awatar Bryszarda: nie sztuką jest kupić koszulę za 100 zł sztuką jest kupić to samo za grosze ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Tak, wiem. Czego ja słucham?! Ale jakoś mnie zauroczył sam filmik. Niezła robota ;>. Gratulacje dla autora.

No, więc podsumowując - jak narazie nie mam roboty, szefowa się obraziła, bo nie przyjełam zamówienia. Mniejsza. Poszukam czegoś ciekawszego. Dodatkowo chyba coś mnie goni - w sensie jakaś grypa. Jestem na maxa senna, gorąco mi, a jednak zimno i jakoś mi z nosa kapie. Wezmę witaminki i będzie dobrze. Jak obiecałam - 2 odc mojego opowiadania. Nie wiem czemu, ale nie podoba mi się końcówka. Próbowałam to jakoś zmienic, ale nie mam pomysłu jak, więc zostało jak jest. Wypisałam sobie na kartce kilka pomysłów dotyczących odcinków, ale jak narazie towarzyszy im przykre stwierdzenie - mogę pisac tylko w weekendy. Trudno się mówi. Tak więc.. enjoy ;>.

Dzień zaczynający się wyjątkowo przyjemnie z reguły zakończy się w najgorszy z możliwych sposób. Patricia Martin nie pracuje w środy. Może więc pójść o przyzwoitej porze spać zamiast świecić półnagim tyłkiem przed klientami „Malibu”. Dzięki nocce spędzonej w łóżku ma tyle siły, żeby w czwartek wstać wcześniej i przygotować swojej wspaniałej córce śniadanie. Dlatego właśnie czwartki uważam za najlepsze dni tygodnia. Budzi mnie zapach specjału mamy (a właściwie jednego z nielicznych dań, które nie zmuszają nas do wezwania straży pożarnej), czyli naleśników z syropem klonowym lub bitą śmietaną. Szybko ogarnęłam rozszalałe włosy i ruszyłam w stronę kuchni, gdzie czekał na mnie talerz przepysznych placków w towarzystwie wyśmienitej kawy. W takich chwilach człowiek czuje, że żyje.
- No skarbie, nie miałyśmy jeszcze okazji pogadać, więc.. co w szkole? – powiedziała swoim wnerwiająco spokojnym głosem.
- Okropnie – rzuciłam krótko – zostałam chłopcem od ręczników i … dużo roboty mam – zawahałam się w ostatniej chwili. Nie mogę mojej matce będącej czystej krwi homofobem powiedzieć, że stałam się ofiarą ukrywającą pedalski związek.
- Biedactwo ty moje – pogłaskała mnie po głowie. Czy ty, kobieto, zdajesz sobie sprawę ile pracy włożyłam w przywołanie ich do porządku? Odrzuciłam jej dłoń i na siłę wepchałam ostatniego naleśnika do buzi. Dokończyłam kawę i tyle mnie widziała. Właściwie moje stosunki z mamą były wspaniałe. Nie kłóciłyśmy się (bo jak tu pokłócić się z Patricią) i nie wymagałyśmy od siebie niczego szczególnego. Może to przez to, że z reguły widziałyśmy się dwa razy w tygodniu, a nasze rozmowy odbywały się korespondencyjnie (mam na myśli te karteczki zostawiane na stole). Nie narzekałam. Można to nazwać wyjątkowo komfortową sytuacją. Jednak bardzo, ale to bardzo potrzebowałam kogoś, komu mogłabym zdradzić najgorszą z poznanych tajemnic. Pozostał tata.
- Właściwie dawno z nim nie gadałaś – rzuciła Ella podczas drogi do świętego Olivera.
- Nie mam za bardzo chęci usłyszeć głosu Jess. Z reguły siedzi całymi dniami w domu, więc istnieje przerażająco duże prawdopodobieństwo, że to właśnie boska blond odbierze.
- Wiesz co mnie dziwi? Twój ojciec zostawił Pat dla kobiety, która wygląda właściwie identycznie. Czemu? – rozkminianie związków innych – ulubione zajęcie Elli. Wszystkie pary w naszej szkoły przeszły przez jej test wytrwałości. Polega to mniej więcej na tym, że moja serdecznie niewierna przyjaciółka obserwuje reakcje partnera na inne dziewczyny. Sposób w jaki patrzy mówi jej na jak długo zostanie przy swojej obecnej. Dziwne to i strasznie niepojęte, ale Ella chyba lubi utrudniać sobie życie. Marzyła o straceniu dziewictwa i często powtarza, że zrobiłaby to z kim popadnie. Jednak kręciło się koło niej tylu chłopaków, a ona rezygnowała po pierwszej randce. Niby chce, a jednak nie. Typowa kobieta.
- Mama się nie kłóci, nie przeklina, nie narzeka, więc praktycznie nie istnieje. Jak mógł z nią wytrwać?
- Ale jest piękna, mądra i zdolna. No i na pewno dobra w łóżku. Ideał kobiety – bezkonfliktowa!
- Pewnie – weszłyśmy do klasy, która była już wypełniona asami z 3C. Ich szalony zapał do zdobywania wiedzy aż przeszkadzał w swobodnym przejściu. Usadowiłyśmy się na właściwych miejscach i rozpoczęłyśmy serie bliżej nieokreślonych słów wykazujących nasze znudzenie. Wtedy pojawiła się bogini wojny i rozpusty – Rachel Petit, główna cheerleaderka w swoim skąpym stroju odsłaniającym koronkową bieliznę.
- Lily? – rzuciła w stronę Elli. Pewnie oburzyła się w myślach. Jak można ją pomylić ze mną? O, przepraszam. Mówimy o Rachel. Gdybym była przemytnikiem narkotyków wykorzystałabym jej głowę do przewozu towaru. Sporo by zmieściło się, z racji, że mózgu to tam nie przechowuje.
- Ja jestem Lily – bąknęłam podnosząc lekko rękę.
- No więc kochanieńka! My to chyba do pogadania mamy. Dlaczego takie pokraczne zwierzę kręci się koło mojego boskiego Matta? Coś sobie ubzdurałaś, że niby się mu podobasz czy jak? A może jesteś maniakalna jakaś, co? No, wytłumacz mi to, bo zwyczajnie nie czaję twojej pokraczności!
Pokraczne zwierzę? A to ja niby, tak?
- Skomplikowany zestaw wyrazów. Jak tyś to spamiętała. Rachel, jesteś genialna! – poklaskałam tlenionej czuprynie i tonie makijażu.
- Weź dziewczyno ty mi lepiej tutaj odpowiedź daj! Nie mam zamiaru słuchać twojego ochrypnięcia. Odpowiedz mi, no!
- Powiem powoli, więc staraj się zrozumieć. Gotowa? PO-JE-BA-ŁO CIĘ?
- Czyli mam rozumieć, że te głupie ploty o tym, że siedziałaś z nim w szatni i robiliście COŚ to jednak tylko ploty?
- Nie robiliśmy COŚ – rzuciłam. Nie skłamałam. Oprócz znęcania się nad moją skromną osobą w postaci szantażowania, zmuszania do oglądania gejowskich czułości i narażania mojego delikatnego serduszka na zawał, nic się tam nie działo. W każdym bądź razie nie COŚ, jak myślała (to chyba nie właściwe słowo) Rachel. Cheerleaderka obróciła się na pięcie i machając swoim, przyznam, zgrabnym tyłkiem wyszła z klasy. Wszystkie spojrzenia bez zastanowienia skierowano na mnie. Udałam, że tego nie widzę i grzebiąc coś w piórniku zaczęłam niezobowiązujący temat z Ellą. Nie sądziłam, że wzbudzę zazdrość w najbardziej pożądanej sztuce w całej szkole. Tylko nie wiem czy to powód do radości, czy lepiej wtopić się w tło i nie prowokować więcej takich sytuacji. Właściwie ja do tego nie doprowadziłam! To brutalność Matta sprawiła, że cała szkoła widziała jak ja, niewinna gazela, zostaje zaciągnięta do jaskini lwa. No, ale teraz już będzie wszystko jak należy. Obiecałam, że zachowam obraz z 25 listopada w moim chorym umyśle i z nikim się nim nie podzielę. Będą mogli w spokoju kontynuować swoje miłości na stoliku w męskiej szatni. Brr… Jakkolwiek tego nie ująć – brzmi przerażająco.
Zajęcia skończyły się dzisiaj wyjątkowo wcześnie. Nauczyciel od biologii, który okupował dwie ostatnie godziny, zaliczył wizytę w szpitalu, więc pozwolono nam cieszyć się wolnością w tym czasie. Dla innych oznaczało to wcześniejszy powrót do domu. Dla mnie, chłopca od ręczników, dodatkowe dwie godziny wyczekiwania na spocone szmatki.
Cherry kończyła manikiur, który sprawił, że jej paznokcie idealnie komponowały się z pasami dla pieszych. Sala była pusta, więc mogłam swobodnie wybrać najbardziej dogodne miejsce. Nie miałam specjalnie złożonego wyboru. Albo stara kanapa, albo rozrylotany fotel. Wybrałam fotel, ponieważ miałam pewność, iż żaden niepożądany osobnik nie usadowi się obok mnie i nie będę musiała znosić jego obecności. Cherry z dumą przyjrzała się swojemu dziełu i dopiero, gdy przestała przyglądać się mu z przesadną szczegółowością zwróciła uwagę na to żałośnie prezentujące się dziecię leniwie rozłożone w fioletowym fotelu.
- Dzisiaj tak wcześnie? – zdziwiła się. Jeśli dalej będę przesiadywała tu bite dwie godziny dziennie, zostanę jej najlepszą przyjaciółką, powierniczką sekretów i razem będziemy malować paznokcie w egzotyczne wzorki. Bajer.
- Lekcje przepadły. Chyba umrę z nudów – bąknęłam leniwie.
- Może zapisz się na jakieś kółko. Będziesz tam przesiadywać w przerwie między lekcjami, a praniem ręczników. Byłoby ciekawie, nie sądzisz? – uśmiechała się jak prezenterka pogody informująca, że jutro będzie mróz jak cholera, cały dzień potowarzyszy nam deszcz, ale mimo wszystko „Miłego dnia”. Pewnie, nie mam co robić tylko dołączyć do trupy cyrkowej wyśmiewanej przez całą szkołę. Wszystkie kluby, które nie są w jakikolwiek sposób związane ze sportem, są wyśmiewane, a ich członkowie z reguły mają książki wyrzucane z rąk, sok na twarzy lub głowę w kiblu. Podziękuje.
- Nie, jakoś wytrwam do końca półrocza. Właściwie, to wcale nie tak długo – starałam pocieszać samą siebie. Bez większych rezultatów.
- Przesiadywanie tutaj może być naprawdę dołujące. Gdy są jakieś dzieciaki mogę posłuchać o nowościach szkolnych czy coś, a gdy świeci pustkami to czuje się jak.. – w głowie Rachel? – jak wyrzutek społeczeństwa.
- Nieciekawie – wymamrotałam. Moja sytuacja była tak dołująca, że nie miałam zamiaru słuchać o przykrościach jakie spotkały tą panią w burzy loków mającej przypominać afro. Czemu ona się tak czesze? Ten bliżej nieokreślony (s)twór na głowie ma ludzi odstraszać?
Niespodziewanie do świetlicy wparował trener Ratler. Nazwisko specjalnie do niego nie pasowało. Z racji, że zamiast małego, trzęsącego się pieska widzieliśmy gigantycznego mężczyznę z przesadnie umięśnionymi rękoma. Kark miał tak szeroki, że armia polska mogłaby kryć się za nim podczas walki z Niemcami. Wtedy byśmy mieli zwycięstwo jak w banku, a na okładce podręcznika od historii zamieszczano by kwadratowe lico trenera. Właściwie nie dziwie się, że naszym chłopcom szło tak dobrze. To chyba przez strach.
Ratler rozejrzał się po pomieszczeniu, jakby czegoś szukał, po czym swoim donośnym głosem oznajmił:
- Gdzie ten szczeniak od ręczników?!
Odezwać się? Może lepiej udam, że nie dosłyszałam.
- Lily się zajmuje ręcznikami – rzuciła Cherry. Właśnie dlatego nie zostaniesz moją przyjaciółką! Zdrajca.
- To ja – bąknęłam wstając gwałtownie.
- Dziewczyna? Dlaczego?
- To..
- Nie ważne. Mięśnie masz?
- Ja..
- Nie ważne. Chodź.
To chyba miał być monolog, a ja niepotrzebnie próbowałam się wtrącić. Lily, następnym razem uśmiechnij się i udawaj plastikowego Świętego Mikołaja stawianego na ogródku sąsiadki. Pokornie ruszyłam za osiłkiem, który zanim jeszcze opuściliśmy świetlice usadowił mi na głowie za duża czapkę beseballówkę. W drodze, gdy on zajęty był zbyt intensywnym żuciem gumy, ja starłam się jakąś ją zmniejszyć. Kiepsko mi to wyszło, ale po krwawej walce nie spadała mi z głowy.
- Czemu nie mówiłeś, że masz czas po lekcjach?! – wydarł się niespodziewanie. Byłam tak przerażona, że nie zwróciłam uwagi, iż mówi do mnie jak do chłopca.
- Ja.. ja..
- Nie ważne. Od teraz, jak tylko skończysz lekcje masz przychodzić na treningi. Znajdzie się do ciebie jakaś robota.
- Ale ja …
- Nie ważne. Rób co mówię. JASNE?!
- TAK JEST! – czuje się jak na musztrze. Lily The Solider – będzie o tym film.
Potem coś mamrotał pod nosem, ale byłam tak skupiona na mojej przejebanej pozycji w tym społeczeństwie, że nie słuchałam biadolenia starego capa. Wydaje mu się, że kim on jest. Nie może decydować za mnie. I tak powinni dziękować mi na kolanach, że piorę ich ręczniki bez narzekania i fochów. Jednak nie, im ciągle mało. Jak wykorzystać niewinną nastolatkę, to do końca. Zniszczyć jej umysł gejowskim macaniem, wykończyć nozdrza i przełyk przebywaniem w chlewie zwanym szatnią męską i jeszcze narażać na poniżanie ze strony pewnych siebie sportowców. Bosko wręcz!
- Drużyno! To jest chłopiec od ręczników. Z racji, że się mu strasznie nudzi będzie pomagał na treningach.
- Jestem dziewczyną i nie powiedziałam, że mi się nudzi – mamrotałam.
- Nie ważne! Idź przelej wodę z baniaka do bidonów. A wy na boisko i ćwiczyć mi! Jeszcze trochę mecz, a wy gracie jak panienki!
Zgraja rozbawionych mięśniaków z Ratlerem na czele ruszyła na boisko, gdzie poddali się całkowicie grze w football. Ich „gra” była tak drastyczna, że czułam się jak w rzeźni podczas zarzynania małych prosiaczków. Jako pokorny sługa ruszyłam w stronę metalowego stolika, gdzie stał spory baniak i grono małych, niebieskich bidonów. Baniak wyposażony był w coś jakby dozownik, dzięki czemu nie musiałam go nawet podnosić. To chyba dlatego pytał o te mięśnie. Bo raczej nie będą kazali mi grac. Tak? Tak?!
Moja praca polegała głównie na dopełnianiu butelek, które sportowcy opróżniali naprawdę szybko. A potem dziwić się, że pocą się niczym knurnia. Jakoś musi się to z ciała wydostać. Właściwie widoki to miałam stosunkowo znośne. Football to drastyczna gra, jednak bicie się, popychanie i cała seria sadystycznych czynów, to właśnie sprawia, że chłopcy wyglądają niesamowicie seksownie. Jednak Władca Szczęścia już sobie mnie upatrzył i nie pozwoli, żebym skończyła pierwszy dzień „na boisku” w spokoju i ciszy.
Gra była zawzięta. Z racji, że nie rozumiem jej zasad widziałam po prostu zgraję pomyleńców rzucających się na piłkę. W pewnym momencie wynikło jakieś bliżej nieokreślone nieporozumienie. Matt Thomas i jego brunecik zaczęli wydzierać się na siebie. Dalej doszło do przepychanek. Z tego co widziałam trener starał się ich uspokoić, ale chyba kiepsko mu szło, bo nieźle nabuzowany Matt zafundował kochankowi solidny cios w szczękę. Czyżby mała sprzeczka dotycząca pozycji łóżkowych? „Ja chce być na górze, śmieciu” i trach.
- Chłopcze, chodź tu, szybko! – wydarł się trener. Chyba nie każe mi go..
- Zajmij się tą raną – usłyszałam jak tylko dotarłam na miejsce.
- Ja?! Ale przecież…
- Nie ważne! – typowe. Czego ja się spodziewałam? Bardziej konstruktywnego uzasadnienia? Lily, chyba kpisz. Nie zdążyłam nawet rozpocząć walki o swoje, a ranny oparł się na mnie i kazał prowadzić do szatni. Z racji, że jestem osobą dobrą, pokorną i pomagam słabszym (oraz ukrywam homoseksualne związki), pomogłam zakrwawionemu dojść do chlewiku. Usiadł na ławkę sycząc z bólu. No, nie dziwię się. Osobiście poryczałabym się jak dziecko. Możesz nazwać się twardzielem.
- Na górze.. – mamrotał.
- Na górze cię boli?
- Apteczka!
- Dobrze, dobrze – przecież to nie moja wina. Nie musi być taki zgryźliwy tylko dlatego, że jego ukochany okazał się „damskim” bokserem. Właściwie to po tym co zobaczyłam nie wyobrażałam sobie Matta Thomasa w bójce. Siedząc na brunecie przypominał… napalonego nastolatka. Bardziej delikatnego i namiętnego niż brutalnego. Wyciągnęłam z apteczki (przyznam szczerze, dobrze wyposażonej jak na szkolne standardy) gazę i wodę utlenioną, po czym podałam je rannemu (którego imienia nadal nie poznałam).
- Masz – rzuciłam.
- Opatrz mnie – uśmiechnął się. Już ci przeszło? Chcąc, nie chcąc (z naciskiem na to drugie) zmoczyłam gazę i przyłożyłam ją do krwawiącego kącika ust. Chłopak zasyczał z bólu, jednak jakoś dzielnie to znosił. Chodziło mi bardziej o emocjonalną stronę tego całego zdarzenia. Przecież właśnie został zmasakrowany przez swojego kochanka. Przy kolegach (i stojącej gdzieś bardzo daleko dziewczynie uważanej za chłopca). Obciach – tak przynajmniej pomyślałby chłopak.
- Już przestało krwawic – powiedziałam spoglądając na ranę – może założę jakiś plaster czy coś?
- Nie trzeba – uśmiechnął się. Właściwie to był to naprawdę sympatyczny uśmiech. Gdyby nie fakt, że jest on moim prześladowcą, z pewnością odwzajemniłabym go.
- Jesteś Lily, tak? – spytał, na co odpowiedziałam kiwając głową niczym piesek samochodowy.
- Jestem Tom, ale w twoich ustach słodko będzie brzmiało Tommy – wymamrotał opierając twarz na kolanach. O boże, przesłodki! Jednak cały czas PRZEŚLADOWCA! Pamiętaj, Lily. To człowiek, który zniszczył twoje postrzeganie świata. W duecie z największą miłością. Odruchowo wstałam i zaczęłam pakować apteczkę. Z pewnością zarumieniłam się, bo poczułam krępujące ciepło na twarzy. Odwróciłam się na pięcie i odłożyłam pudełko, gdzie jego pierwotne miejsce (wyznaczone przez kurz, a raczej jego brak). Już miałam zamiar wracać do swojego poprzedniego zajęcia, ale szanowny pan dostałem_po_ryju zatarasował mi drogę.
- Co? Jeszcze boli? – bąknęłam odrobinę przerażona.
- Moja mama zawsze całowała zranione miejsce. Może ją wyręczysz? – niepokojąco zbliżył twarz. Miał naprawdę ładne oczy. Przypominały dwa zielone kamyczki. Błyszczały jak u jelonka Bambi i z pewnością oczarowałyby nie jedną kobietę. Oczywiście, oczarowana kobieta nie mogłaby być świadkiem aktu pedalskiego. Odwróciłam głowę w drugą stronę i bez zastanowienia rzuciłam:
- Twój chłopak nie byłby zadowolony – a już po chwili pożałowałam tych słów.
- Miałaś o tym zapomnieć – spoważniał, ale wcale nie oddalił się.
- Ja..
- Czeka cię kara – i znów uśmieszek zapowiadający coś niedobrego. Przesunął ciało do przodu tak, że zmusił mnie do cofnięcia. Specjalnie to się nie przemieściłam, bo tuż za mną była ściana. Oparłam się na niej i szybko odmówiłam większość znanych mi modlitw. Chłopak położył ręce w sposób uniemożliwiający mi ucieczkę. Serce zaczęło walic mi jak szalone, a w głowie słyszałam wyraźne „Przecież to homos!!”. Pozostała reszta organów zaprzestała funkcjonowania w skupieniu oczekując co zaraz stanie się z ich posiadaczką. Tom zbliżał się coraz bardziej i bardziej. Odruchowo zamknęłam oczy. Nie wiem czy to w wyniku przerażenia, czy raczej przygotowanie się na pocałunek. Zaciskałam powieki oczekując najgorszego (najlepszego?). W tym momencie poczułam jak delikatne usta Toma przywarły do moich warg. Był to zwyczajny buziak (może nie taki zwyczajny skoro w wykonaniu geja), jednak z drugiej strony tak namiętny, że czułam jak moje nogi zaczynają topnieć od gorąca. Gdy tylko oddalił się otwarłam gwałtownie oczy i spojrzałam na niego pytająco. Znowu uśmieszek. Ten zapowiadający grozę i męki pańskie uśmieszek. Odepchnęłam go najdelikatniej jak potrafiłam.
- Mecz – wydusiłam z siebie i omijając go ruszyłam do mojego wyczesanego miejsca pracy. To było doświadczenie, którego nie można zaliczyć do niezwykłych. Nie mogę też o nim opowiadać koleżankom na obozach. Nie mogę o nim powiedzieć mamie. Tata! Tak, z pewnością mnie wysłucha. Jego rady są zazwyczaj kiepskie i ograniczają się do „Pogadaj z mamą”, ale jednak będzie moim spowiednikiem. Zajęłam się napełnianiem bidonów rzuconych niechlujnie na stolik, ale czego ja się spodziewałam po bezmózgich osiłkach. Kultury to się w nich nie doszukam. Ręce trzęsły się jakbym właśnie była po operacji przeszczepu jąder. Wyraźnie czułam bicie mojego rozszalałego serducha. Nieświadomie oblizywałam usta, jakbym starała się zmusić je do wymazania tego pocałunku. Kolejny uraz w moim biednym umyśle. Na serio przyda mi się terapia.
- Dobra koniec treningu! – wydarł się trener – Chłopcze (to do mnie), pozbieraj bidony i włóż je tam – rzucił wskazując na plastikową beczkę. Sejf też mają w tak modernistycznym stylu? W czasie, gdy ja zaliczyłam bidonowe grzybobranie, drużyna ruszyła do szatni, żeby przygotować mi kolejną robotę. Właściwie od czasu PEWNEGO CAŁUŚNEGO INCYDENTU demon nie wyłonił się z chlewu. Mowa tu o Tomie. Matt to zboczony szatan, a Tom jego prawa ręka (którą nie chce wiedzieć do czego wykorzystuje) – demon pocałunków. Obydwoje znaleźli sobie niewinną owieczkę (w tej roli Lily Martin) i pastwią się nad nią zmuszając do cierpień. Spojrzałam na zegarek. Było piętnaście minut po osiemnastej. Chyba mogę już tam wejść. Nie powinnam ZNOWU trafić na coś czego kobiece oczy widzieć nie powinny.
Szatnia była pusta. Odór unoszący się w pomieszczeniu niszczył atmosferę, gorzej niż setka dezodorantów. Z kąta wyciągnęłam koszyk i zajęłam się ręcznikami, dzisiaj wyjątkowo mokrymi. Zapewne nie chciało im się napełniać wody samemu, więc robili to tylko przy wielkim pragnieniu. Gdy jestem ja, korzystają ile wlezie, a potem wszystko przemienia się w śmierdzący, męski pot. Za jakie grzechy zostałam skazana? Przecież żyłam w zgodzi z większością przykazań. Nie cudzołożyłam (mam dowód!), nie kradłam i jeszcze (!) nikogo nie zabiłam. Chyba dobry ze mnie człowiek, co nie? Boże? Halo?!
Jak to zwykle bywa, gdy doszłam do domu czekała na mnie karteczka:

„Słońce! Widzę, że coś jest nie tak.
Jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać o tym,
To chociaż wygadaj się Elli. Męczy cię to,
Z pewnością. Kocham Cię! Obiadu nie chciało
Mi się robić, więc zostawiam kasę na pizzę.”

Kobieta, który całymi dniami siedzi przed telewizorem i wpieprza chrupki, nie ma siły, żeby zrobić swojej wykończonej życiem córce nawet najprostszego obiadu. Brawo dla wzorowej mamy. Właściwie nie miałam ochoty na pizzę. Zwłaszcza, że za dowiezieniem jej tu musiałabym czekać godzinę. Wyjęłam z lodówki coś, co kiedyś można nazwać ciastem i pochłonęłam bez namysłu. Mamy nie ma, a ojciec już powinien być w domu. Nie ma co zwlekać, bo jeszcze się rozmyśle. Dzwonię.
- Siemasz słoneczko! – usłyszałam piskliwy głos Jess. Na pewno poprawiło mi to humor.
- Em.. Cześć Jessica. Tutaj Lily. Em.. możesz podać mi tatę? – starałam się przybrać przyjazny ton.
- Właśnie kąpie się, więc mały problem, żeby z nim porozmawiać. Jakiś dylemacik? Możesz mi się wyżalić – powiedziała trochę niezrozumiale. Właściwie, czemu nie. Jess jest z pewnością osobą, która nie ma dostępu do mojego świata, nie ma pojęcia o sytuacji w domu (to już zasługa mamy) i tym bardziej nikomu nie powie. Może zaryzykuję..
- Wiesz, to nic poważnego, ale.. Mój kolega.. Koleżanka.. Koleżanka została pocałowana przez kolegę, który ma … Em… partnera.
- Pedał? – bezpośrednia.
- Tak, jest gejem. I ona nie wie co o tym myśleć i ..
- O, tata wyszedł. Skarbie, Lily całował jakiś pedał.
- Nie! Mówię, że to koleżanka!
- O cześć Lily – usłyszałam trochę zasapany głos ojca. Coś ty robił w tej łazience? – Jeśli pocałował cię homos, to znaczy, że chyba nie do końca interesują go chłopcy.
- Może jest biseksualny? – usłyszałam w tle głos Jess.
- Tylko, że oficjalnie nikt nie wie, że on jest gejem..
- To skąd wiesz? Widziałaś?
- No… Tato! To było okropne! On siedział na nim okrakiem i trzymał rękę w jego spodniach. A ja tam weszłam, bo ręczniki miałam zbierać i wczoraj byłam z nim w tej szatni. Opatrywałam go, a on ni stąd, ni zowąd mnie pocałował! Ja cie.. Tato! Wiesz jaki mam mętlik?
- Po co zbierałaś ręczniki? – czepia się szczegółów!
- Oh, tato! To nie jest ważne. Skup się na tym, że nakryłam dwóch chłopaków na robieniu rzeczy zakazanych!
- No to kiepsko. Chcesz to możesz się przeprowadzić do nas. Jess zna dużo chłopców w twoim wieku. No i są hetero – nie ma to jak ojciec_dobra_rada. Niezastąpiony, zawsze znajdzie właściwe wyjście i pomoże w kłopotach. Jasne. Poproszę o takiego na gwiazdkę.
- Lily?
- No – powiedziałam tonem, który miał oznaczać „Weź się chłopcze rozłącz”.
- Kocham Cię.
- Wiem.
- Kocham Cię, Lily – wydarła się do słuchawki Jess.
- Rozłączam się – poinformowałam. Nie wiem dlaczego, ale od kiedy tata rozszedł się z mamą trudno mi mówić „Kocham cię”. Nie chodzi o to, że go jakoś nie kocham. Po prostu nie potrafię zaakceptować jego związku z Jess i tego, że mama musi pracować w „Malibu”. Chociaż jej to akurat nie przeszkadza. Nazywa swoją pracę ekscytującą i bogatą w nowe doświadczenia.
Moją obecną sytuację też mogłabym nazwać nowym doświadczeniem. Tylko, że ona o swoich mówi z radością, a ja chce płakać. Szukając pocieszenia włączyłam telewizor. Rajd po kanałach zatrzymał mnie na jakiejś taniej komedii romantycznej. Dziewczyna z biednej rodziny ubrana w markowe ciuchy zakochała się w jakimś bogaczu o iście wieśniackiej fryzurze. Trafiłam na bardzo ważną rozmowę. Chyba punkt kulminacyjny filmu.
- Fred, nie możesz mnie rzucić dla byle jakiej dziewczyny – powiedziała zalana łzami bohaterka.
- Nie zostawiam Cię dla byle jakiej dziewczyny – rzucił spoglądając w dal chłopak.
- Więc dlaczego musimy się rozstawać?!
- Okazało się, że jednak nie interesują mnie .. kobiety. Kocham Richarda!
ARE YOU FUCKING KIDDING ME?!

KWAŚNA.
  • awatar Gość: Great article . Will definitely copy it to my website.
  • awatar Gość: Good article, lots of intersting things to digest. Very informative
  • awatar Gość: Good and in depth article but full of useful information
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 


Ta piosenka przypomina mi openingowe nutki z bajek dla przedziału 0-12, ale jakoś opanowała my mind i nie mogę przestac jej nucic. Moja mamuśka nie słysząc pierwowzoru, nuci razem ze mną oO' Kosmici opanują nasze umysły.

No i po 100 notce. Na następny odcinek czekajcie do 200 . Mam nadzieje, że się spodoba. Nie, no żart xD. Tylko wiecie co. Ja was zawieśc nie chce. Bo często mam tak, że coś piszę, a pewnego dnia stwierdzam, że mi się urwał wątek i rezygnuję. Postaram się dobic jako tako do końca, ale nic nie obiecuje. Odcinek nr 2 zamieszcze jutro . Kończe wcześniej, dopracuje go i wezmę się za 3, który już jest słodko rozpoczęty.

Przyznam się bez bicia, że "Oh, my lady" jest fajne, ale zaczęło mnie nudzic. Aż do 5 odcinka! Przed chwilą go skończyłam. Kiedy Min Woo uderzył tego jebanego skubańca i wziął ją za rękę z słodkim "Idziemy" wiedziałam, że romans się zaczął! xD. Tak, czuję to. Odcinek, dwa i będzie gorąco. Czeka na mnie angielski, więc muszę sobie zrobic przerwę ;/. Jeśli nie uda mi się skończyc przed weekendem - zarywam sobotnią nockę (ta, jasne - już to widze xD "wstanę wcześniej" i kimono).

Teraz cd tych 30dni - ver Kwaśnej.

DZIEŃ 4 - TWOJE RODZEŃSTWO.

Tzn - moim biologicznym rodzeństwem jest dwójka boskich braci, więc najpierw o nich. Bro nr 1 - Kuba jeszcze trochę skończy 18 lat i z pewnością zda prawko za pierwszym razem TT_TT. Ma ten kurewski dar i tyle. Jest DJ. Tak, w naszym domu toczy się muzyczna wojna. Ale mimo wszystko - jestem z niego dumna. Jednak mój braciszek jest typem domatora. Woli grac sobie na tych swoich dziwnych urządzeniach niż szalec z znajomymi. Fakt, ma sporo znajomych, ale jak sam twierdzi: nie są to znajomi tacy od serca, a jedynie na cześ na ulicy. Jest to całkowicie moje przeciwieństwo. Jednak mimo to zawsze miałam z nim dobry kontakt. Nie jest to coś w stylu "Mój kochany braciszku, chodź cię Nana przytuli", ale nie kłócimy się, nie wchodzimy sobie w drogę, bo on robi wszystko czego ja sobie zażyczę xD. Mniejsza. Mój drugi brat jest wynikiem obudzenia się instynktu macierzyńskiego mamuśki. 1 listopada (chujowa data, ale ile świeczek xD) skończy roczek. Początkowo nie wyobrażałam sobie bycia niańką, ale teraz? Za żadne skarby świata bym go nie oddała. Trudno opisac jego charakter, bo za bardzo sobie jeszcze go nie wykształtował, ale uwielbia mnie ;> Dobry gust. Jednak jako rodzeństwo zaliczyłabym jeszcze dwie kuzynki, z którymi się wychowywałam. Niby nie jesteśmy aż tak spokrewnione, ale śmiało nazwałabym je siostrami. Zwłaszcza, że kocham je ponad wszystko..

DZIEŃ 5 - TWOJE MARZENIA.

Jak każda wielbicielka Japonii - chce tam pojechac, poznac dokładniej kulturę, pozwiedzac. Poza tym chciałabym śpiewac w zespole, nauczyc się grac na gitarze, zostac aktorką, miec długie rude włosy, zrzucic nadmiar kilogramowy bez szczególnego odmawiania sobie, miec dwa rude bliźniaki (chłopców) i jedną córeczkę w czarnych kręconych włosach, chciałabym byc wolontariuszką i pomagac dzieciom w sierocińcu... To te realne. A teraz marzenie nie z tej ziemii, z którego wszyscy się śmieją xD. Uwaga - chciałabym miec sekretny romans z jakimś sławnym Azjatą. Coś w stylu Romacia i Julci. Potem wyjśc za jakiegoś prawnika. A po 5 latach przyjachałby owy gwiazdor i miałabym kolejny sekret - tym razem przed mężem xD. Ale mam wyobraźnie, nie? No, ale życie bym ciekawe chciała miec.

DZIEŃ 6 - OBCY.

Za bardzo nie wiem o co w tych chodzi, ale jeśli o kosmitów to z pewnością jacyś są. Miliardy planet o różnych cechach klimatycznych, geologicznych itd - niemożliwe, żeby tylko u nas coś wyrosło. Na pewno gdzieś - może całkiem blisko? - są kosmici. Chociaż ja widziałabym ich bardziej jako zwyczajne ludki, różniące się karnacją czy cechami zdrowotnymi. Np nie odczuwają zimna? Jeśli natomiast chodzi o obcych ludzi to jakoś jestem strasznie nieufna. Nie chodzi o to, że jak ktoś mnie komuś przedstawi to widzę w nim kryminalistę. Chodzi mi bardziej o ludzi typu "Podwieźc panią?" xD.

KWAŚNA.
 

 


No i bawimy się ;>. Szampan, stare piosenki i impreza na całego. Dobiłam do 100 notki, bloga prowadzę 90 dni, a licznik odwiedzin przekroczył 1400. Niezłe liczby co nie? . Początkowo planowałam diametralną zmianę bloga z tej okazji, ale trochę dużo z tym roboty i wogóle jakoś tak..
Zdecydowałam się, że zaprezentuje wam już wcześniej wspominanie moje dzieło literackie ;D. Od kiedy tylko pamiętam pisałam różne opowiadania, wiersze i takie tam, ale z formatem - wszystko poszło się kochac w krzakach ;/. A byłoby co wybierac. Pamiętam, że miałam opowiadania typu romans z bogaczem, gangi, narkotyki (to było najfajniesze! nie wiem czemu rzuciałam ;/) i takie tam różne. Najlepiej wychodzi mi pisanie lekkich, romantyczno komediowych historyjek. NO ALE MNIEJSZA! Dla tych ambitych - przeczytajcie. Dla mniej ambitnych - nie mówcie, że nie było uroczyście xDD.

Tajemnica to największe brzemię na jakie można skazać człowieka. Cieszymy się, gdy przyjaciel mówi nam coś w sekrecie. Oznacza to, że nam ufa i liczy na nas. Jednak czy jesteśmy w stanie tyrać z tym ciężarem? Co jeśli tajemnica nie dotyczy ukochanej osoby, ale zabójstwa, kradzieży czy innego sprzecznego z boskimi przykazaniami występku? Co jeśli wyznanie sekretu możemy zaważyć na życiu innych ludzi? Co jeśli wyznanie sekretu może doprowadzić do złamania czyjegoś serca czy zniszczenia reputacji? Przesrane!

25 listopad był dniem, który wpłynął na postrzeganie świata przez mą skromną osobę. 25 listopada był dniem, który sprawił, że pragnęłam zniknąć. 25 listopada był dniem, w którym niepotrzebnie wparowałam do męskiej szatni.
Poniedziałkowe lekcje są naprawdę uciążliwe. Zwłaszcza w szkole świętego Olivera Plunketta. Tutaj tydzień szkolny rozpoczyna się od nudnych apelów, w których krąglutki dyrektor Williams, nazywany pieszczotliwie „pączusiem” opowiada o swoich wspomnieniach z czasów, gdy widział klamrę od spodni. Jak przystało na człowieka w kwiecie wieku, lubił rozprawiać nad tym, jaka dzisiejsza młodzież jest bezczelna, agresywna, bezwzględna i parę jeszcze trudnych przymiotników. Po stosunkowo długiej przemowie murowana aula opustoszała i wszyscy ziewający uczniowie powoli czołgali się do swoich klas.
- Lily, dzisiaj wyjątkowo bosko wygląda, co nie? – podbiegła do mnie Ella. Zawsze podziwiałam jej rodziców, że byli w stanie wydać na świat coś tak idealnego. Miała długie kręcone włosy, które majestatycznie opadały na ramiona, niczym w reklamie światowej sławy szamponów do włosów. Sylwetka nie była koścista, jednak nikt nie nazwały by jej grubą. Krągłe kształty, wypełnione biodra i spory bagaż z przodu sprawiały, że zwracała uwagę wszystkich dojrzewających chłopców z równoległych klas. Ella jednak nie przejmowała się uwielbieniem zapryszczonych kolesi, którzy w zaciszu swojego pokoju chowali pisemka dla dorosłych i opiekując się swoim przyrodzeniem wyobrażali sobie swój pierwszy raz. Zawsze powtarzała, że potrzebny jej mężczyzna, który chwyci ją w pasie i będzie wiedział co dalej, a ona po prostu podda się jego woli. Zabrzmiało to niejako płytko, ale chyba chodziło jej bardziej o kogoś, kto będzie mógł ją obronić na wypadek problemów i przytulić, gdy będzie potrzebowała czułego uścisku. Mam przynajmniej taką nadzieję. Chociaż z jakiejkolwiek strony nie patrzeć Ella należała do grono, które sama odrzucała. Jeśli zaczynała się rozmowa o sprawach łóżkowych, Ella miała najwięcej do powiedzenia. Przeczytała multum poradników, całymi dniami oblegała forum dla spragnionych współżycia dziewic, a modląc się prosiła o jakiegoś skorego do zniszczenia jej błony penisa.
- Tak, wygląda dzisiaj świetnie – westchnęłam spoglądając na Matta. Matt Thomas był najlepszym sportowcem w całej szkole. Czy chodziło o koszykówkę, siatkówkę czy biegi – był czołowym zawodnikiem. Pierwsze miejsca należały do niego. Oprócz tego towarzyszyło mu wspaniałe odczucie wizualne. Prosty nos, mocno zabudowana szczęka, pełne usta i ciemne oczy wywoływały lepsze efekty niż najlepszy wibrator. Robiło się mokro w bliżej nieokreślonych miejscach i czuło się potrzebę piszczenia bardzo głośno. Całej oprawie towarzyszyła niechlujna, ale urocza burza blond włosów i reputacja złego chłopca. Bójki były dla niego normą. Właściwie na czerwono powinno oznaczać się dni, w których Matt Thomas nie uderzył kogoś czy nie rzucił się na jakąś niewinną z pozoru owieczkę. Tą jego dzikość kochały wszystko posiadaczki pochwy w szkole (i nie tylko). Ja również nie wyróżniałam się z tłumu. Razem z Ellą posiadałyśmy kilka strzelonych z ukrycia fotek, z którymi całowałyśmy się na dobranoc. Czasami obawiałam się tej części mnie, która pawała do Matta wielkim uwielbieniem. Nie rozumiałam dlaczego działa na mnie jak magnes. Jednak zwalczanie tej platonicznej miłości było syzyfowym zajęciem.
- Jak myślisz, komu przypadnie pranie ręczników? – rzuciła Ella. Racja. Tydzień temu zarządzono, że nasza klasa ze względu na złe oceny będzie musiała wyznaczyć osobę, która zajmie się praniem ręczników sportowców. Oczywiście, nikt nie był na tyle szlachetny, żeby wybić się z tłumu i uratować resztę klasy. Zdecydowaliśmy się na losowanie.
- Właściwie taki ktoś miałby bezpośredni dostęp do szatni, więc pewnie nie raz oglądałby boskie ciała zawodników footballowych – odpłynęła na chwilę. Znając Ellę w jej głowie właśnie pojawił się obraz przedstawiający ją i jakiegoś mięśniaka podczas scen, które oznaczane są czerwonym kółeczkiem, na ławce w szatni. Czasami zastanawiam się, czy jej zbyt ambitne działania zmierzające do utraty cnoty nie są jakimś urazem z dzieciństwa. Może się z niej śmiali?
- Dobra, klaso. Jedziemy z tymi ręcznikami, bo wam jeszcze muszę o rewolucji francuskiej opowiedzieć. – rzucił historyk, który został skazany przez Pana i musi opiekować się naszą klasą. 3C określana jest również jako „banda niedorozwojów, którzy mają masę szczęścia i uczą się w Oliverze”. Nie jesteśmy wcale tacy głupi. Po prostu mamy całą masę ciekawszych rzeczy do robienia. Tom Cole uczy właściwie od niedawna. Liczy sobie trzydzieści dwa lata, ale z pewnością prezentuje się na jakieś dwadzieścia pięć. Gdyby jeszcze zrzucił te kanciaste bryle nie mogłabym się skupić na rewolucji francuskiej. Przewodnicząca, Maria Lorenzo, urocza latynoska o tandetnym akcencie rodem z argentyńskich telenoweli, postawiła na biurku nauczyciela spory słoik wypełniony małymi karteczkami. Ten pechowiec lub według mniemania Elli – szczęściarz, którego nazwisko zostanie wylosowane będzie zajmował się ręcznikami do końca półrocza. Chyba, że szanowna pani Kurt – niemiecka woźna, która rozumie naprawdę niewiele – zdecyduje się na przedłużenie urlopu wychowawczego.
- Dobra, módlcie się lub nie. Losuje – uroczyście powiedział Cole i zabrał się za poszukiwanie jakiejś podejrzanej karteczki. Mieszał tak sporo czasu, aż w końcu wyciągnął trochę wymęczony kawałek papieru. Rozejrzał się po klasie z wyraźnie władczym uśmieszkiem i rozpakował świstek. Ponownie przyjrzał się wszystkim i rzucił:
- Czy jest wśród nas Lily Martin?
- Nie ma – odpowiedziałam bez zastanowienia.

Drogi władco szczęścia,
całe życie miałeś mnie serdecznie w swoim królewskim poważaniu i nie narzekałam. Nie marudziłam, gdy kolejny zakupiony w wesołym miasteczku los był nie nagrodzony nawet tandetną temperówką. Nie narzekałam, gdy chcąc zabłysnąć przed chłopakami jakimś boskim cudem lądowałam plackiem na chodniku wywracając się o niewidzialny krawężnik. Nie narzekałam, gdy zostałam przydzielona do najgorszej klasy w całym Oliverze. Nawet nie bąkłam, gdy Matt Thomas zaczął umawiać się z główną cheerleaderką Rachel Petit. A teraz, gdy żyje sobie w spokoju, bez jakichkolwiek głupich plotek, wypadków, ty sobie o mnie przypominasz? Wal się.
Twoja Lily.

- Nic tylko pogratulować jedynej dziewczynie, która będzie miała wstęp do męskiej szatni! – oficjalnie podszedł do mnie Cole i wręczył plakietkę z szpanerskim napisem „Chłopiec od ręczników”. Tak, chłopiec. Pewnie z góry sądzili, że nie możliwym jest, aby jedna z ośmiu dziewczyn w klasie miała takiego farta i przejęła tą funkcję. Boże. Według Elli powinnam się cieszyć. Powtarzała:
- Nie mogłaś liczyć na większą szansę zbliżenia się do Matta! Oh, jak ja ci zazdroszczę!
- Nie widzę żadnych powodów do zazdrości. Będę musiała przepierać spocone i zaplute ręczniki. Jeśli chodziłoby jedynie o ręcznik, którym wycierane jest boskie ciało Matta, byłabym wdzięczna i już dzisiaj złożyła sowitą ofiarę w kościele. Ale tam będzie cała masa szmat, w które wycierają się koszykarze, siatkarze i footbaliści! To ohydne! – mamrotałam. Wiedziałam, że któregoś dnia przyjdzie mi przepierać męskie skarpetki czy zapocone koszule, ale nie sądziłam, że czeka mnie to już w liceum!

Lekcje mijają niespodziewanie szybko, gdy ubolewa się nad swoim losem i nieszczęściem, na które zostało się skazane przez przekupione ręce nauczyciela. Ella bezskutecznie próbowała mi wmówić, że sposobność do bycia rżniętą w szatni przez drużynę mięśniaków jest czymś bardzo pozytywnym. Właściwie to uświadomiła mi, że będę tam niczym owca w wilczym stadzie. Niewiasta wkracza do grona spragnionych bzykania na tylnym siedzeniu sportowców, których mózgi ograniczają się do myślenia jaskiniowca przewidującego zaciągnięcie dziewczyny za włosy do swojej nory i robienie czego w raju zakazali. Wolę zginąć! Weź mnie Ojcze Niebieski do swego grona i ustanów świętą dziewicą!
Zajęcia skończyły się jakoś po szesnastej. Oznaczało to dwie godziny przesiedziane w szkolnej świetlicy w oczekiwaniu aż spocona szlachta wróci z treningów, wykorzysta ręczniki i zacznie zwijać się do domu. Godziną wyznaczoną na wizytę w męskiej szatni była 180. Ciekawie co powie mama, gdy wrócę tak późno. Pewnie zafunduje mi jakąś całkowicie do niej nie pasującą przemowę o odpowiedzialności, czekaniu z stosunkiem do ślubu i zagrożeniu gwałtem ze strony dojrzewających chłopców. Jednak to mimo wszystko jest Patricia Martin. Ona z reguły o nic się nie gniewa. Nigdy nie wypomina i nie wybucha. Właściwie można by ją nazwać Buddą, gdyby nie fakt, że pracuje jako barmanka w klubie ze striptizem. Nienawidzę, gdy wbija do mojego pokoju i prezentuje nowe ciuszki jakie kupił jej szef. Z reguły wykorzystuje się na nie tak mało materiału, że widzę moją matkę praktycznie nagą. Jej praca jest dobrze płatna, ale naprawdę krępująca. Zwłaszcza dla mnie. Nawet nie próbuje sobie wyobrazić czym bym się stała, gdyby ten news rozniósł się po całej szkole. Prawdopodobnie wylądowałabym na pierwszej stronie lokalnej gazety jako najbardziej kreatywny samobójca.
Cherry to studentka, która dorabia sobie pilnując dzieciaków w świetlicy. Właściwie nie robi nic szczególnego. Siedzi, poprawia manikiur i co jakiś czas pyta:
- Nie bijecie się?
- Jestem tu tylko ja – odbąknęłam, gdy nawet nie rozejrzała się po sali.
- A co się stało, że przyszło ci siedzieć tu tak długo? – zdziwiona przyjrzała się mojej nieszczęsnej osobie leniwie rozłożonej na starej, zakurzonej kanapie.
- Jestem „chłopcem od ręczników” i czekam aż szlachta się uwinie – wymamrotałam.
- Chłopcem? Ale przecież..
- Tak, wiem. Skomplikowana historia.
- Wiesz co? Masz niezłe szczęście. Największy przystojniak w szkole, Matt Thomas, zawsze trenuje dłużej, więc jeśli wejdziesz możliwe, że zobaczysz jego boski sześciopak.
- Serio mówisz? – obudziła się we mnie iskierka nadziei. Może jednak wizje Elli nie są jedynie wytworami chorej psychiki. Nie liczę na coś co według mojej przyjaciółki jest normalnym aktem człowieczeństwa. Chciałabym po prostu popatrzeć, ewentualnie dotknąć, to co od tak dawna kocham.
Naładowana energią wyczekiwałam, aż wskazówki ułożą się w pionowy słupek. Chyba tak bardzo pragnęłam chwili sam na sam z wspaniałym torsem Matta, że przesuwałam je siłą woli. Gdy przyszła upragniona pora chwyciłam torbę i ruszyłam w stronę wyjścia.
- Powodzenia – rzuciła Cherry, ale szłam tak szybko, że nie zdążyłam jej odpowiedzieć. Prułam przez korytarze niczym torpeda. Jeśli stanąłby mi ktoś na drodze z pewnością zostałby staranowany i wylądował w szpitalu na długim leczeniu. Słowa Cherry jakoś zmotywowały mnie do tego stopnia, że bez zastanowienia otwarłam drzwi.
- Ja po ręczniki – rzuciłam wchodząc do pomieszczenia pełnego metalowych szafek i rozwalających się ławek. Było tam tak obleśnie męsko. Na jakimś stoliku siedział brunet, którego jakoś nie mogła skojarzyć. Może jest z tych, którzy nie chwalą się swoją zajebistością. Zaraz na nim siedział okrakiem Matt i namiętnie całował każdy skrawek jego twarzy. Jedną ręką przytrzymywał jego masywny podbródek, a drugą wpakował w spodnie…


O MÓJ BOŻE!!

- Ja.. ja.. ja.. – zaczęłam serię niezrozumiałych sylab. Byłam w takim szoku, że można by tworzyć monety wzorując się na moich gigantycznych oczach. Ręce biegały gdzieś bez celu, a nogi zrobiły się tak miękkie jak moje ukochane pianki.
- Czego? – wydarł się Matt, który wcale nie przerwał zadowalania kolegi, a jedynie kątem oka spojrzał w moją stronę.
- JA PO RĘCZNIKI! – wykrzyczałam i wyszłam równie szybko jak weszłam. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i próbowałam dostarczyć przerażonemu organizmowi odpowiednią ilość tlenu. Co ja właśnie widziałam? Matt Thomas, którego kocha każda przedstawicielka kobiet w tej szkole, siedział okrakiem na jakimś bliżej nieokreślonym mężczyźnie. Zadowalał go! Człowiek, któremu poświęciłam dziewięćdziesiąt procent pamięci na moim telefonie i dla którego Ella zhańbiła swój chrześcijański umysł perwersyjnymi wizjami, zdradził moje uczucia z FACETEM! Nigdy nie pomyślałabym, że on może być z TYCH! To na pewno nieporozumienie. Za dużo słucham Elli i po prostu sobie to wyobraziłam. Tak, z pewnością nikogo tam nie ma. Zaraziłam się wirusem bakterii perv-mind i widzę same sceny +18.
Starając się przekonać samą siebie o tym, że to co widziałam wcale nie miało miejsca, ruszyłam w stronę drzwi. Małe kroczki prowadziły mnie do prawdy. Jeśli nikogo tam nie będzie, znaczy, że to moja chora wyobraźnia. Z pewnością szatnia jest pusta jak łeb Rachel.
- Uważaj – rzucił Matt, gdy strasznie gwałtownie otworzył drzwi. Przypominał niedźwiedzia, który właśnie wybudził się ze snu zimowego i ma ochotę na niewinnego pstrąga. Tuż za nim powoli dreptał wcześniej widziany brunet. Czyli jednak.. Jednak scena, którą starałam się zamknąć w ciemnej stronie mojego umysłu jako zboczone wyobrażenie, miała miejsce. Odbyła się, a ja weszłam i przeszkodziłam. Przeze mnie nie mogli skończyć. Co ja w ogóle mówię?! Przecież to nie moja wina, że Rachel kiepsko zaspokaja Matta i musi cieszyć się towarzystwem kolegów z szatni.
- Cześć, słoneczko. Ręczniki leżą tam gdzie zawsze – uśmiechnął się szyderczo tajemnicy brunet. Słoneczko? Właśnie naraziłeś moją psychikę na uraz do końca życia, a ty mi tu ze słoneczkiem wyjeżdżasz? Co ja powiem moim dzieciom?!
- Ta…Tak. Dobrze. Idę – starałam się mówić sensownie. Gdy zniknęli za zakrętem opadłam na ścianę i próbowałam ogarnąć cały pot zebrany na moim czole. Nie wiem czy to przerażenie, podniecenie czy jakie jeszcze uczucie mogło towarzyszyć uczynkowi sprzed chwili. Weszłam do szatni, gdzie przy każdej szafce leżały po dwa ręczniki. Każdy z nich mokry jak szczur ściekowy. Zapach tego magicznego miejsca był tak okropny, że przy następnej wizycie wyposażę się w maskę gazową. Właśnie. Następna wizyta ma miejsce jutro. Muszę pamiętać, żeby zapukać. Najlepiej przyjdę trochę później. Może nawet znacznie później. I tak będę musiała czekać, więc piętnaście minut raczej mnie nie zbawi. Dwadzieścia – tak dla pewności. Zebrałam wszystkie ręczniki do czegoś co miało przypominać kubeł na pranie, ale było strasznie niekształtne. Lata użytkowania robią swoje. Udało mi się zebrać wszystko bez zwymiotowania. Chyba byłam tak skupiona na obrazie Matta i nieznajomego w dwuznacznej pozycji, że nie zwracałam uwagi co właśnie robie. Targając za sobą wcześniej wspomniany kubeł doszłam do osadzonego obok szatni pomieszczenia, które można by błędnie uznać za pralnie. Właściwie był to pokój, w którym woźni siedzieli w czasie nic_nie_robienia (znaczy się, prawie cały czas). Gdzieś w kącie stała pralka, przy suficie wisiały sznurki, a po bokach osadzono urządzenia pełniące funkcję suszarki. Wszystko było zniszczone i obklejone masą gum. Ohyda!
Cały zabieg opieki nad ręcznikami zajął mi dobrą godzinę. Mimo, że z suszarek wiało niczym na górskim szczycie, ręczniki nie schły specjalnie szybko. Siedziałam w szumie i czekając zdecydowałam się odrobić lekcje. Kilka zadań pozwoli mi oderwać się od traumy gejowskiej, a przy okazji szybciej zleci mi robota.
Gdy pojawiłam się w domu, mamy już nie było. Jak przystało na barmankę w klubie ze striptizem zaczyna pracę w nocy. Zostawiła tylko kartkę:

„Najpiękniejsza! Mam nadzieje, że
Nie wybrałaś żadnego palanta! Trzymam
Kciuki! Obiad masz w piekarniku. Kocham Cię!”

Serduszka nad „i” uświadomiły mnie, że nie pisał to nikt inny jak właśnie Patricia Martin. Gdyby tylko wiedziała, co mi się przydarzyło z pewnością nie wykazała w liście takiego entuzjazmu. Mimo, że Pat była kobietą dobrą i akceptowała wszystkie objawy dziwactwa, pedalstwa znieść nie mogła. Homoseksualizm był dla niej czymś całkowicie sprzecznym z pojęciem związku. Nawet nie starała sobie wyobrazić scen, z którymi ja jestem od dziś bardzo dobrze zapoznana. Dlatego chyba strasznie chciała, żebym w końcu znalazła mężczyznę godnego mojej cnoty. Z pewnością zamieniłaby się z Buddy w Belzebuba, gdybym poinformowała ją „Interesują mnie dziewczynki”. O, fu! Nie. Nie myśl o tym, Lily. Wykończona padłam na pysk wtulając się w poduszkę. Nawet nie przyszło mi na myśl, żeby przebierać się. Ograniczyłam się do zrzucenia spodni. Odpłynęłam na mojej kolorowej łódeczce do świata, w którym są czyste szatnie, chłopcy się nie pocą i nie ma zboczeńców okiełznujących się na bezbronnym stoliku. Piękne..

26 listopada nie był wcale lepszy. Właściwie był pierwszym dniem, w którym musiałam żyć wzbogacona w okropne informacje. Jak typowa dziewczyna najchętniej wybiegłabym na środek auli i wydarła się:
- Ludzie! Ludzie! Nasza wielka miłość, Matt Thomas, lubi wsadzać ręce w spodnie innym chłopcom!
Jednak nie jestem na tyle odważna, żeby stanąć przed całą szkołą i opowiedzieć o rzeczach, które mnie samą niesamowicie krępują. Za każdym razem, gdy przywoływałam obraz z dziewiczej wizyty w szatni, czułam, że robie się czerwona. Wolałabym, że na kogoś innego wypadło. Władco Szczęścia! Coś się tak uczepił mnie. Najpierw dajesz nadzieje, a potem paprzesz mi w umyśle. Nie zniosę więcej takich akcji. Może po prostu uda mi się o tym zapomnieć. Oglądałam kiedyś program, w którym ludzie dzięki pomocy terapeuty pozbywali się problemów przez hipnozę. Może gdybym poprosiła jakiegoś doktorka o nieskomplikowany zabieg usunięcia tego wspomnienia, żyła bym jakoś lżej.
Pierwsze trzy lekcje przesiedziałam w milczeniu. Wiernie słuchałam nauczycieli i starałam skupić się wyłącznie na nauce. Jednak po_prostu_nie_myślec potrafią tylko cheerleaderki. Za każdym razem, gdy padało imię jakiegoś mężczyzny, czy to dowódcy wojsk, króla czy nawet autora książki, przed oczami pojawiała mi się wizja zboczonych zachowań z udziałem tych panów. Gdybym była Ellą, wsadziłabym rękę w majtki i cieszyła się tym widokiem. Jednak jestem Lily i to mnie przeraża!
Długa przerwa przywiała w nasze skromne progi sporo ludzi. Ale tak już jest zawsze. Mimo, że 3C uznawana jest za skupisko debilizmu, wszyscy nas lubią. Uwielbiają zbuntowanie chłopców i małe grono feministek. Dlatego też nie mam pojęcia co ja tu robię. Wierzę w prawa kobiet i ich równość z mężczyznami, ale nie nazwałabym siebie feministką. Zbuntowanym chłopcem też nie jestem, chociaż przez pieprzoną plakietkę ludzie pewnie mają wątpliwości związane z moją płcią.
- Nudno! – mamrotała Ella oglądając swoje paznokcie.
- Chodźmy do automatu. Mam ochotę na kawę – rzuciłam.
- Siadaj! Kofeina jest niezdrowa.
- Co mam do stracenia? I tak na starość będę cierpieć z powodu żylaków, hemoroidów czy nadciśnienia. Musze korzystać z stanu mojego organizmu póki jeszcze wszystko działa.
Wtedy też do klasy wstąpił sam demon. Jego zapowiedzią były piski i wzdychanie. Zdziwione spojrzałyśmy w stronę drzwi, a wtedy próg przekroczył nikt inny, jak Matt Thomas. Majestatycznie wkroczył do sali, po czym rozejrzał się. Boże! Żeby nie po mnie, żeby nie po mnie, żeby nie po mnie…
- Ty! – rzucił uderzając zwycięsko w moją ławkę. Zamknęłam oczy i udawałam, że nic nie widzę, nic nie słyszę i w ogóle, że mnie tam nie ma.
- Ej, rudzielcu – chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę tak, że byłam zmuszona wyjść z ławki.
- Przepraszam! Ja nie chciałam! – mamrotałam cały czas zaciskając powieki.
- Musimy pogadać – rzucił i zaczął targać mnie w stronę wyjścia.
- Ella! RATUJ! – darłam się w stronę przyjaciółki.
- Nie bądź oporna, Lily! Trzymam kciuki – odpowiedziała entuzjastycznie. Tak, zawsze można na nią liczyć. Matt mocno zaciskając dłoń na moim nadgarstku szedł tak korytarzem, prowadząc mnie niczym łanie na pożarcie. Jakbym była zdobyczą. Rozpoczęłam lamentowanie z łzami w oczach:
- Wybacz! Obiecuje, że nikomu nic nie powiem! Poddam się hipnozie i o wszystkim zapomnę! Przyrzekam, że kompletnie nic nie widziałam! Przepraszam! Przepraszam! Nie zabijaj mnie! Moje życie jest dla mnie bardzo cenne! Dopiero co się urodziłam, a ty już chcesz mnie pozbawić radości czerpanej z życia?! Błagam!
- Zamknij się. Po prostu musimy pogadać – mamrotał. Jednak który morderca przyznałby się swojej ofierze, że planuje ją zabić? Cały czas przepraszałam, modląc się przy tym o łaskę pańską. Nie jestem specjalnie wierząca, ale przecież każdemu należy się przebaczenie i możliwość wstąpienia do wspólnoty kościoła. Boże! Wszystkie piękne chwile, których kiedykolwiek doświadczyłam pojawiły się w mojej głowie. Widziałam gwiazdkowe prezenty, pierwszy dzień w przedszkolu, dobre oceny (to było bardzo dawno).. Coś mało ich. Chce więcej szczęśliwych wspomnień. Nie mogę umierać! Przecież to nie moja wina, że nie zakluczyli się.
Matt wprowadził mnie nigdzie indziej, jak właśnie do nieszczęsnej szatni, w której czekał jego „partner”, jeśli tak mogę go nazwać. Chwycił za ramiona i usadowił na ławce. Była tylko nasza trójka. Bóg jeden wie, co za chwile się stanie, ale osobiście nie mam dobrego przeczucia. Oczy same napełniły się łzami i czułam, że zaraz padnę na kolana błagając o litość.
- Słuchaj.. – zaczął brunet.
- Nikomu nie powiem, obiecuje! Przyrzekam! – nie pozwoliłam mu skończyć. Byłam tak śmiertelnie przerażona, że dziwie się mej wspaniałej, ale skromnej osobie, że nie zemdlałam. Właściwie moje przetrwanie graniczyło z cudem. Jeśli oni mnie nie zabiją, skończę jako ofiara zawału.
- Nie bój się. Przecież nie jesteśmy potworami – uśmiechnął się czule. Jakoś mnie to specjalnie nie pocieszyło, ale otarłam łzy rękawem i czekałam na rozwój wydarzeń.
- Jeśli ktoś spoza naszego grona się dowie – wtrącił się Matt – wszyscy w szkole dowiedzą się, że twoja stara tyra w Malibu. Nie chcesz chyba zszargać sobie reputacji. Co nie, Lily?
- Przecież mówię, że nic nie powiem. – nie są potworami, a szantażowanie to niby co? Akt miłosierdzia?
- Tylko cię uprzedzam. Dla czystej pewności – rzucił i usiadł obok bruneta.
- Nie musisz być taki ostry – szturchnął go pan_którego_imienia_jeszcze_nie_poznałam. Matt odpowiedział tym samy uśmiechając się przy tym zadziornie. Po chwili ich twarze zaczęły się powoli zbliżać. Usta Matta były już przy wargach jego kolegi i planowały złożyć namiętny pocałunek..
- STOP! – krzyknęłam niespodziewanie. Właściwie nie miałam w planach znowu im przeszkadzać, ale mój umysł nie zezwolił na ponowną akceptacje zdarzeń wywołujących szok rodem z krzesła elektrycznego. – Ja.. ja.. mogę już sobie pójść?
- Odprowadzę cię – rzucił Matt.
- Nie, nie, nie trzeba… Ja.. sama.. sama! – wyjęczałam idąc tyłem w stronę drzwi i przyjmując coś co miało przypominać uśmiech.
- W takim razie co powiesz, jak spytają dlaczego wyciągnąłem cię z sali? – powiedział pewnym siebie tonem zarzucając rękę na ramiona bruneta.
- Ma.. ma.. MATMA! Tak, powiem, że chciałeś, żebym coś ci wytłumaczyła.. bo.. bo jesteś kiepski. Znaczy nie! Nie jesteś kiepski. Ja.. – każde słowo coraz bardziej mnie pogrążało w otchłani zwanej „Matt i jego kolega od zboczeń”.
- Może być – wymamrotał i mocniej przyciągnął do siebie „kolegę”. Wiedziałam na co się zbiera, więc wyleciałam z szatni z prędkością jakiej nie zanotował jeszcze żaden mądry osobnik.
Było zupełnie tak, jak przypuszczał Matt.
- Jezu, Lily! Wiedziałam, że praca przy ręcznikach będzie dla ciebie krokiem do przodu! – rzuciła Ella, gdy tylko zobaczyła mnie w drzwiach. Wokół niej kręciło się grono dziewczyn.
- Co robiliście?
- Gdzie cię zabrał?
- Umawiacie się?
Sporo pytań, a ja chce odpowiedzi tylko na jedno: DLACZEGO JA?!
- Dobra dzieciaki, usiądźcie gdzie wasze miejsce i zaczynamy – rzucił historyk mijając mnie w drzwiach. Powoli poczłapałam z miną ukaranego psa do swojej ławki i uderzając głową w blat starałam się wybić wszystko złe, co zanotowało się w moim umyśle.
- Macie jakieś pytania? Coś o rewolucji francuskiej? – mamrotał Cole pisząc coś na tablicy.
- Ja mam pytanie – niechlujnie podniosłam rękę.
- Proszę, nasz chłopcze od ręczników.
- Mogłabym popełnić samobójstwo?
- A co niby robiłaś na przerwie? Musisz poczekać do końca lekcji.
- Taak..

----
Dobiłeś/aś aż tutaj? No bravo ;>. Lampka szampana dla ciebie! Kiepskie? ;D

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: naprawdę, świetne! :D tak, prosimy! pisz więcej :) Kiedyś pisałam, ale pod koniec zaniechałam, bo stwierdziłam, że to co piszę było strasznie dziecinne. Tak naprawdę to nigdy nic nie dokończyłam. Zaczynałam wiele razy, ale potem wątek mi się kończył i nie wiedziałam jak pisać dalej, żeby nie zepsuć. Moja wena od dłuższego czasu ma mnie gdzieś :P
  • awatar Kuroi Ookami: Waaaa *__* Yaoi. I to lubię. Jak nie dasz więcej, to... to... nie wiem, co, ale masz dać więcej... To jest taaakie zajebiste... ;P
  • awatar LuckyStar: świetne! ja chcę więcej! dużo więcej! :D będzie ciąg dalszy, prawdaaa? <prosi> Czytałam to z mega bananem na ustach. Dziewczyno, gdzieś ty się uchowała!? Pisz nam więcej :D gratuluję setki xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Zajebista nutka! Oczarowała mnie. Tylko jest mały problem. Większośc nutek w YT nie ma podanego artysty, więc w tytule notki wpisuje to co podpowie mi wujek google. Jeśli źle - wybaczcie.

Dzisiaj jest z pewnością kiepski dzień. Po 1 - mam okropnie pomalowane paznokcie, bo naszło mnie na ich malowanie w środku nocy, a sztuczne światło przy słoneczku wymięka. Po 2 - na obiad planowałam zrobic sobie bagietkę czosnkową w mikrofali, a że ta się popsuła to grzeje tak długo jak tylko się jej nie wyłączy. Zapomniała o żarciu i się spaliło. Było słychac tylko wyraźne roztrzaskiwanie się bagietki na ścianach mikrofalówki. Oczywiście, w całej chacie jebie. Po 3 - wysyłanie paczki na poczcie wykończyło mnie psychicznie. "Ale weź kochanieńka jeszcze podklej", "A karteczke źle wypełniłaś" i "Oj chyba śnadania nie jadłaś (tak! nic nie jadłam ;/), bo nie przebiło". I ten wesolutki głosik pani z okienka, która co chwila odsyłała mnie do stoliczka,a jak kończyłam czekało mnie stanie w kolejce. Masakra.

Na szczęście jak tylko wróciłam do domu, czekała na mnie spódniczka, którą zamówiłam. Teraz jeszcze czekam na drugą kieckę i torbę plus trampki atmo. Cały czas nie wiem co mam kupic kuzynce. Zaraz biorę się za przeglądanie allegro. Chociaż w dzisiejszych czasach trzeba nieźle się namęczyc, żeby tanie = ładne.

No to jak już mówiłam - biorę się za to całe 30 dni (ver Kwaśnej obejmuje 10 dni - po 3pkt na dobe).

DZIEŃ 1 - TWÓJ NAJLEPSZY PRZYJACIEL.

W tej kwestii to za dużo nie powiem. Nie mam najlepszego przyjaciela, ale mam bardzo dużo zaufanych znajomych, którzy są dla mnie i ja dla nich (przynajmniej tak mówią) bardzo ważni. Mogłabym z nimi gadac całymi dniami i nocami, spędzac każdą wolną chwile, ale nie nazwałabym ich przyjaciółmi. Przyjaciela chciałabym miec - jak chyba każdy. Takiego ziomka, do którego poleciałabym z łzami w oczach. Dla mnie płacz to jest strasznie osobista sprawa. Nie rozklejam się przy innych czy nie wyżalam jak to mam przekichane. Dlatego jeśli będe komuś wyła w ucho to pewnie będzie przyjaciel ;>

DZIEŃ 2 - OSOBA, W KTÓREJ JESTEŚ ZADURZONA.

O ja xD. Tu bym trochę powymieniała. Jestem typem osoby, która mimo, że w miłośc za bardzo nie wierzy - bardzo często się zakochuje. No, może nie zakochuje, ale często moje serducho wzlatuje ponad niebiosa, ciepło mi w środku i nie mogę przestac o tym myślec. Ostatnio ofiarą mego serca na dokładnie 2 dni był kolega N. Jakoś pomyślałam sobie "Boże, jest taki słodki i niedostępny..", a po tych dwóch dniach zrobił się otwarty i taki zwyczajnie fajny, że mi przeszło.

DZIEŃ 3 - TWOI RODZICE.

Kooocham ich! Chociaż mnie denerwują i czasami doprowadzają do furii. Moja mamuśka jest osobą, która zawsze poradzi i wogóle, ale często robi z siebie biedną heroinę. Wkurza ją to, że nie sprowadzam znajomych do domu i często mi to wypomina, a ja po prostu nie lubie jak ktoś mi na chacie siedzi i muszę po nim sprzątac. Tata jest typowym pracusiem. Denerwuje mnie, że widuje go tylko wieczorami. Czasami nawet weekendy spędza w pracy. Może to wpłynęło na to, że lubie z nim siedziec i gadac - chociaż jak zaczynam babskie tematy to wyraźnie widzę, że mnie nie słucha xD, ale co tam - przynajmniej się wygadam. Kiedyś tata miał pewnien problem. Byłam jeszcze mała, więc nie pamiętam, ale wtedy w naszej rodzinie było krucho. Tylko raz widziałam go w stanie, który kiedyś towarzyszył mu dzień po dniu. Dlatego jeśli zapowiada się jakaś impreza z zbyt sowicie zastawionym stołem zmywam się - po prostu mam taki głupi dar prowokowania ludzi do kłótni, a nie chce, żeby skończyło się źle. Poza tym baardzo dziękuje moim rodzicom, że pozwolili mi uczyc się na błędach, wspierają mnie w tym co robie i są ze mnie dumni ;D. Tak - to ja jestem numer 1 na rodzinnych spotkaniach. "Ale ona wyrosła", "Jak się ładnie ubiera", "Kobieca jest", "Braciszkiem się zajmuje". Ah.. xDD.

KWAŚNA.
  • awatar Luspea: Łaa! To znaczy mojej mamy imieniny są xD Głupio napisałam xD
  • awatar LuckyStar: Podeślij, zobaczę co to takiego :D
  • awatar LuckyStar: o co chodzi z tymi trzydziestoma dniami? xD z tymi zadurzeniami, to mam tak samo^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Z racji, że miałam małe problemy z ściągnięciem 4 odc "Miłośc z przeznaczenia", a nie chciałam tracic nawet jednej sceny - wziełam się za "Oh My Lady" wrzucone na love-drama. Powiem Wam szczerze, że jakoś nigdy nie pasowały mi komedie romantyczne z starszymi parkami. Może to ten wiek, ale najlepiej czułam się oglądając swoich rówieśników, perypetie szkolne, ewentualnie młode gwiazdy. Dlatego na początku jakoś trudno było mi się za nią zabrac, chociaż dużo osób polecało ją. Jednak po pierwszym odcinku oczarowała mnie główna bohaterka, która jest ambitną mamuśką - dodam też, że strasznie nie lubie rodziców, których dzieci muszą na nich zarabiac czy spłacac ich długi (taka sytuacja była w "My Girl" czy "Atashinchi no Danshi", jeszcze w "HYD". Babka zdobyła u mnie wielkiego plusa. O sześciopaku.. znaczy roli męskiej nie wspomne. Trochę denerwowała mnie jego podłużna mordka, ale już go wielbie ;>. Drama zapowiada się świetnie. Znając życie końcówka będzie słodka i szczęśliwa, jak to w komediach romantycznych, ale co tam - oglądam xD.

Zbliża się miesiąc sporych wydatków. Po 1 - osiemnastka kuzynki. Nie mam pojęcia co jej kupic. Ma byc to bardziej upominek niż prezent z krwi i kości, więc zastanawiam się nad jakąs torebką do tego ciekawy lakier czy dwa (tylko czy ja ich sobie nie przywłaszcze xD).. Po 2 - wycieczka szkolna Częstochowa-Kalwaria-Wadowice-Oświęcim. Mam nadzieje, że woda święcona nie wypali mi oczu. Matka Boża to mnie już sporo czasu nie widziała. Może mnie wziąśc za jakiegoś antychrysta, który spiskuje na terenie wroga. Mniejsza. Dalej mam urodzinki mojego bratostwa - osiemnastka i roczek. Niezłe zestawienie. Dla starszego chyba skombinuje jakiś portfel i koszulkę (widziałam świetne na all), a dla młodszego? Tu już mam problem. Chyba nie opłaca mu się kupowac jakiś fajnych grajotek. Śpij w spokoju, Żyrafko <minuta ciszy>.

Z racji, że nie wiem o czym pisac postanowiłam pobawic się w to co inni. Wiecie - 30 dni. Tylko u mnie to będzie raczej wyglądało 10 dni - po 3 pkt na dzień. Najchętniej odpowiedziałabym na wszystkie od razu, ale nie.. Tak byc nie może. Wypis tych wszystkich dni zamieszczę jutro razem z pierwszymi trzema yy.. odpowiedziami? Chyba tak można to nazwac.

Kurde.. Spac mi się odchciało. Za dużo kawy znowu pije ;/. Po ostatniej takiej serii "po 5 dziennie" skończyłam z zbyt wysokim ciśnieniem i zajebistym rozpierdalaczem głowy.

Jutro wracam wcześniej ^^. Jezu.. Szkoła. Jakoś trudno mi się do tego przyzwyczaic.

Dlaczego zmywacz kończy się zawsze wtedy, gdy najbardzije jest potrzebny?!

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: Tak, znam ją. To moja dobra koleżanka. Pojechała dzisiaj do innego szpitala, no ale jednak jestem nadal w głębokim szoku, że została tak potraktowana. Publiczna służba zdrowia całkowicie schodzi na psy. Żeby być zdrowym, trzeba wybulić ciężkie pieniądze.
  • awatar Gość: wieczorem napiszę dla Ciebie notkę o wolontariacie:)
  • awatar Bryszarda: bo mądra głowa zapomniała dopisać ze leggi do tego idą :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Drama "Miłośc z przeznaczenia" - zaczęłam wczoraj wieczorem i już oczarowała mnie oprawa muzyczna. Piosenki są takie popowe, ale delikatne i jednocześnie nakręcające. Nie wiem jak to określic, ale OST podoba mi się i tyle ;>. Sama drama? Kiedyś miałam okazje przeczytac mange, ale odpuściłam sobie, bo czułam, że drama może byc hitem, a nie chce już z góry wiedziec co i jak. Tajwańskie dramy to takie nieoszlifowany diament. Z reguły kojarzą nam się z chinami - wiecie, komuna, zacofanie i te sprawy. W rzeczywistości mamy naprawdę dobre serie. "Miłośc z przeznaczenia" prawdopodbnie będzie kolejną polecaną przeze mnie pozycją. Tzn - dopiero jestem po dwóch odcinkach, ale już mnie oczarował główny bohater ;D. Jest taki czuły.. Normalnie facet jak marzenie. Początkowo denerwowały mnie jego brwi Oo', ale teraz są nawet urocze xD.
NO I PROSZE PAŃSTWA! Już w pierwszym epku mamy konkretną scenę łóżkową. Oczywiście - nie ma amerykańskiego rżnięcia, ale jednak są rozebrani, całują się i są .. normalnie powiedziałabym FAJERWERSKI, ale w tym przypadku ODRZUTOWCE xD.

Btw - kiedy wychodzi październikowy HOT? Jakoś 2 tyg przed końcem września? Bo tak wyszedł wcześniejszy numer.

KWAŚNA.
  • awatar 전 ♥ 한국: ja akurat Gee nie trawie XD dałam te piosenki , które lubie. Gee i oh! są dla mnie za słodkie stanowczo.
  • awatar Luspea: A fryzury da się przeżyć^^ I tak są uroczy xD
  • awatar Luspea: Hah xD Bingo xD Ale Shun do tego to maminsynek xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Już mam pomysł na 100 notkę ;D. Muszę się jeszcze zastanowic nad piosenką, która pasowała by do.. Zresztą zobaczycie.

Obejrzałam 2 i 3 ep "Hotaru no Hikari 2". Ja pierdole.. Jak oni potrafią człowieka wkurwic! Jak ja widzę.. Zapowiada się pocałunek. Czekacie, czekacie. Już prawie..!!! Telefon TT_TT. I po wszystkim.
Zdecydowałam, że byłam bym niewierną fanką, gdyby przynajmniej raz w tygodniu nie poświęcała chwili mojej miłości. Dlatego sobotnie ranki i wieczory (jeśli będę w domu, oczywiście) poświęce dramom. Odcinek czy dwa mi specjalnie czasu nie skradną, ale zawsze będę jakoś do przodu .

Jestem ciekawa jednego.. Jak przygotowywaliście się do matury? Załatwiliście sobie fakultety czy postawiliście na samodzielną pracę? Zakuwaliście ostro od początku roku czy raczej przeglądaliście książki i robiliście jakieś tam gazetowe testy?

Jutro muszę załatwic sobie coś fajnego na wieczór i jeszcze popołudniu zaliczyc pierwszy akt "Wesela" ;/. Musiałabym zacząc brac się za 1 tom "Chłopów", bo z moim czytaniem wyjdzie mi zawalona nocka dzień przed sprawdzianem, ewentualnie multum ściąg xD.

KWAŚNA.
  • awatar Luspea: Bakanishi zdecydowanie lepiej wyglądał w filmie xP
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Jestem świeżo po "Bandage" i jeszcze kipi ze mnie ekscytacja, więc piszę krótko o tym co we mnie siedzi.

Film Bandage opowiada o losach zespołu Lands i Asako - licealistki, która przypadkiem poznaje wokalistę bandu, Natsu. Film ten jest splotem wyobrowej kadry aktorskiej (no, może poza główną bohaterką - jakoś denerwowała mnie [pewnie przez to, że koło Jina się kręciła xD]), świetnej muzyki i ciekawej historii. *Luspea* pisała, że jej się nie podobało zakończenie. Za to ja jestem można by rzec ZACHWYCONA. Niby trochę niedociągnięc i mało wyjaśnień, ale nie skończyło się "żyli długo i szczęśliwie", czyli dla mnie bomba. Uwielbiam, gdy zakończenie nie jest oczywiste i właściwie po przeczytaniu zapowiedzi już wiemy co nas czeka na bladym końcu. Sama postac Natsu była genialna! Słodki, zbuntowany, niezainteresowany (wiecie, olewa wsio) i jednocześnie na swój własny, indywidualny i trudno zauważalny sposób romantyczny. Gdy nagrywali "Genki" i usłyszałam delikatny głos Jina podczas refrenu - wzleciałam. Wiecie - takie jakby zakochanie platoniczne, motylki w brzuchu i cała reszta. Jina wielbiłam już po Yukan Club, ale teraz.. Boże! Trzymaj mnie z dala od niego, bo go chyba zgwałce xDD.

Szczerze polecam. Nie, nakazuje Wam obywatele! Musicie to zaliczyc! xP.

Teraz pewnie będę słuchac soundtracku aż się nie pożygam.

KWAŚNA.

EDIT:
Chciałabym się dowiedziec, czy Namiętnośc lata to typowy dramat czy są również momenty komediowe? Wogóle - jeśli widzieliście, powiedzcie co myślicie.
  • awatar Luspea: Wątpie xP
  • awatar Luspea: A mi się nie podobało bo w sumie oni się rozpadli i tak nagle przestali się ze sobą widywać? A potem ona go zobaczyła i co? Brakowało mi w sumie tego żeby się trochę więcej wyjaśniło co się sta ło z Lands i z Natsu w międzyczasie. ALe muzyka była cudowna^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Oczarowała mnie ta piosenka. Najgorsze, że nie mogę znaleźc jej do ściągnięcia. Ares, chomikuj, peb, cokolwiek! Nie ma ;/. Szukałam nawet całych albumów. Nic! Ma ktoś to? Może podeśle mi na maila TT___TT ZGŁOŚ SIĘ dobra duszyczko .

Dzień szkolny jak dzień szkolny. Nudny w chuj. Trudno. Pierwsza kartkówa Oo', ale to english, więc ja oczywiście uczyc się nie muszę. Wiem, wiem - troszkę się chwalę .

Mama dostarczyła mi jakąs maśc do przetestowania. Tak, jestem sobie uroczym króliczkiem dostarczalnym z otwartym mózgiem. Jest to masc na blizny. Głównie przeznaczona do tych pooperacyjnych, ale na trądzikowe plamki niby też pomaga. Tak to jest, jak się za szczeniaka wyciskało ><' Jak pomoże to powiem wam która i możecie sobie fundnąc ;>.

PIERWSZY WEEKEND, ludzie! Cieszycie się? Macie może jakieś plany? Dzisiaj miałam skoczyc na pizze z eką, ale spojrzałam na niebo i zrezygnowałam. Nie jest zbyt ciekawie. Wogóle pogoda chujowa.

Ostatnio byłam w diversie. Laski kupowały sobie buty, a że przy mojej zdolności rozpierdalania nie opłaca się kupowac butów za 200zł (poza tym obecnie chyba nawet tyle nie mam Oo' oglądałam sobie okulary. Znalazłam takie z fioletową ramką. I zakochałam się w nich. Przez cały dzień mówiłam, że głupia będę jak kupie okulary przeciwsłoneczne, gdy zima za chwile. No, ale w końcu i tak kupiłam. Obniżka z 50 do 30. Zawsze 20zł w kieszeni ^^.

Czuje się przyjebana... xD

KWAŚNA.
 

 


Piosenka wykonywana przez Travolte i Olivie Newton Jones. Typowa musicalowa nutka, ale jakoś mnie oczarowała ;D. Jednak długie spódniczki i brylantyna cały czas mają szczególne miejsce w moim sercu.

Lakier na paznokciach. Znalazłam ciekawy kolor. Taki naturalny brąz. Jakaś mało znana firma. Wychaczony w Rossmannie za ok.5zł. Zawsze jak nie jestem pewna co do jakiegoś koloru kupuje tanie lakiery. Jak mnie serio oczarują - INGLOT.

Jestem głodna. Cały dzień jestem na zapiekance (koleżanka znalazła 50zł więc żeby było miło, postawiła wszystkim żarcie xD), trójkątnym ciastku z budyniem (pyyycha!) i bananie. Znając życie - spojrze w lodówkę i stwierdze, że nic nie ma ciekawego ;D.

Odwiedziłam Agatką . Dawnośmy się nie widziały, więc oczywiście się pobrachtało.

Jak wskazuje piosenka - jestem w trakcie oglądania Grease. Nigdy nie miałam okazji widziec tego musicalu, a piosenki są całkiem fajne. Poza tym młody Travolta - hello! To trzeba zobaczyc ;D.

Czyżbym z dram przerzuciła się na stare filmy?

KWAŚNA.
 

 


Nie przepadam jakoś szczególnie za tą piosenką, ale dzisiaj słuchałam radia i ją puścili. Zagnieździła mi się we łbie i cały dzień ją nucę.

Wiecie co mnie rozpierdala pozytywnie?! Pierwszoklasiści. Wiecie jak to zajebiście, gdy widzicie te przerażone myszki pakujące się do waszej szkoły, szukające właściwych klas, starające się zagadac do reszty ekipy klasowej, podczas, gdy wy jesteście już pewni siebie, bezproblemowo poruszacie się po budynku, co chwile z kimś się witacie i zatrzymujecie się, żeby pogadac z nauczycielami. No bajer. Są taaacy słodcy, że mogłabym wpierdalac na surowo.

Zbliża się 100 notka. Prosze.. xD. Ale wytrwałam . Coś bym mogła z tej okazji przygotowac.. Nie, nie konkurs. Zbyt oklepane. Jakaś wyjątkowa notka. Macie jakieś pomysły? Czekam na jakieś propozycje, bo kompletnie nic mi do głowy nie wlatuje.

Dzisiejszy dzień w szkole był na maxa nudny. Normalnie strzeliłabym sobie drzemke na wypadek przesadnego zamulenia. Nie dało rady na lekcji. Nauczyciel od prawa (nowy przedmiot) stwierdził, że mam żołnierską postawę (lekko się ukłoniłam jak wstałam i się przedstawiałam - to przez te dramy!), a moje nazwisko skojarzyło mu się z MOPEM! Chociaż ja osobiście nie widzę najmniejszego podobieństwa. Mniejsza ;>.

KWAŚNA.
 

 


JA PIERDOLE KURWA JEBANA MAC! No, więc na początek to zawsze miałam problemy z dziąsłami. Prawdopodbnie moje zeby nie dotrwają 30, ale huj. Pomijając ten jakże przygnębiający fakt. Dzisiaj rano zostałam bezczelnie wywalona z wyra na rozpoczecie. Ide do łazienki, myje zęby i ZONK. Zaczął mnie bolec ząb. Tzn - nie dokładnie bolec, ale jak stukam czy coś to boli. Więc wole się z nim uporac zanim będe leżała plackiem na płytkach rycząc z bólu (tak, już kiedyś mnie takie coś spotkało - o dziwo po wizycie u dentyski, podczas gdy szłam do niej bez bólu). No i jak tylko wróciłam z rozpoczecia dzwonie do mojej dentystki, która mimo, że leczy prywatnie ma większy ruch niż babka na NFZ. Niby mnie nie boli, ale musiałam podkoloryzowac, żeby mnie przyjeła. Ona stwierdziła, że dzisiaj sobie jedzie, a jutro nie ma czasu. No i tyle. Trudno. Ide do tej leczącej na kase chorych, której po prostu NIENAWIDZĘ, ale z braku laku i wrogowi się wybacza. Ona, że się nie podejmie leczenia, bo tutaj plombe (tak to się pisze?) zakładam inny lekarz. Po dzwonieniu do wszystkich okolicznych stomatologach, przyjeła mnie starsza pani, którą moja koleżanka wyjątkowo sobie chwali. Fakt, że pochodzi z zupełnie innego miasta jest nieistotny. Przyznam się bez bicia - tak się panicznie boje bólu zęba, że jak tylko COŚ poczuje od razu lece na fotel. A z reguły to COŚ wcale nie jest takie BEZBOLESNE ;/. Czy wy też macie takie przeboje?

Narazie tyle. O rozpoczęciu napiszę później. Teraz muszę odespac trochę.

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: Łuk robię bez problemu, górkę też. Najbardziej poza tymi testami to obawiam się parkowania, bo zawsze coś muszę tam zrobić po swojemu xD Niby wiem, kiedy jak trzeba parkować, ale zawsze muszę postawić na swoim i albo wjechać inaczej, albo w drugą stronę kierownicą kręcę, albo zamiast przodem to tyłem.
  • awatar LuckyStar: Nie, zawaliłam wcześniej :P Dzięki, że trzymałaś kciuki, ale przez własną głupotę jebłam się na teście. Trzy błędy zrobiłam i dupa. No, ale za dwa tygodnie próbuję znowu i wiem, że teraz mi się uda. Wiem, co muszę poprawić, czego się douczyć, także powinno być ok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Piosenka pozytywna, czyli najbardziej potrzebna w taki oto ponury wieczorek. Nadal nie mam pojęcia co założe. Nie lubię rozpoczęcia ani zakończenia. Za zimno na to, za gorąco na to. Na zakończenie z reguły chodzę ubrana na czarno z masą kolorowych dodatków. Ale jakoś w tym roku chciałam wrzucic coś INNEGO. Tylko z tą innością to troche problemów mam. Mniejsza..

Domowi doktorzy wymiatają. Otóż od jakiegoś czasu towarzyszą mi chujowe bóle. Boli mnie szczęka - od dziąseł, przez kości policzkowe, do nosa i tego co jest za oczami (xD). Najpierw myślałam, że to zapalenie mięśnia trójgłowego - nie mam pojęcia co to jest, ale kiedyś już coś takiego miałam i przyszło mi brac antybiotyki. Wtedy zaczęło mnie też bolec w uszach. Moja babcia stwierdziła, że to na pewno mnie zawiało. Oczywiście skurwiła mnie po całości, że wieje jak cholera, ale nie - ja muszę pokazac moją zajebistą czuprynę i łaże bez czapki, o chuście już nie wspominając. Już babcia chciała na mnie dokonywac jakiś podejrzanych eksperymentów, gdy mam stwierdziła, że skoro boli mnie w okolicach kości policzkowych to pewnie przez zatoki. Nigdy nie miałam z nimi problemów, ale cóż - zawsze jest ten pierwszy raz. Tak więc mam polecenie odgórne - jutro odwiedzic aptekę i kupic Ibuprom ZATOKI albo cokolwiek co mi pomoże. Jeśli jednak okaże się, że to nie zatoki pewnie wyślą mnie do lekarza. Wyobrażacie sobie reakcję mojej wychowaczyni, gdy przychodzę, witam się, a następnego dnia już mnie nie ma i po tygodniu przybywam z zwolnieniem w ręce? Kobieta padła by na zawał, po czym wstała i chyba udusiłaby mą skromną osobę. Mniejsza.. Jakoś się wykuruje .

Posprzątałam pokój. I wiecie co? Mam echo O___o'. To dopiero krępujące odkrycie. Meblościanka, biurko, kanapa, dywanik z biedronki i dziwny fotel to chyba mało przy wypełnianiu pomieszczenia. Zaczynam zbierac na szare obrazy na ściane. MJ, Elvis czy Monroe? A może jakiś JAPAN? Byłoby bosko kłaśc się spac wiedząc, że nad mą boską facjatą dynda na jakejś śrubce Ikuta Toma czy Ogurek ;>. Jeszcze nadzy ;O <33.

Do matury z PLa z pewnością będę przygotowana jak ta lala - to ironia czy jak się zwie pierdolenie na opak. W 1 i 2 klasie z PLem było jako tako. Nauczycielka przychodziła i my.. też dośc często bywałyśmy ;D. W trzeciej klasie pani się 'rozchorowała'. Miała.. jak to się zwie.. nie depresja, tylko? NERWICA! Tak, miała nerwicę. No i pożegnała się z nami na dobre pół roku. Wróciła w końcu. Oczywiście byłyśmy z materiałem baardzo do tyłu, bo dopiero jakiś miesiąc przez wielkim powrotem belferki dali nam zastępstwo (i to takie, że brak słów). Pani wróciłą, my grzeczniutkie, milutkie, żeby jej się nie pogorszyło. Może tydzień ją widziałyśmy? Potem nagle jej się odwidziało i nie przychodziła. Nie wiem czy nawrót choroby czy co, ale znowu plecy. Ostatni miesiąc czy dwa przychodziła, ale wiadomo - w czerwcu to takie lekcje, że jakby ich nie było to to samo. Zbliża się czwarta klasa i co? Zmieniają nam nauczyciela! Nie wiem czy z góry założyli, że belferki nie będzie i chcą dla nas dobrze, czy lubią się nad nami znęcac. Ostatni rok! Przygotowanie do matury! A ci sobie takie JĄDRA robią ;//. Genialnie, nie? Szkoła rlz.

Właśnie usłyszałam, że mój ojciec dostał mandat. Znowu za to samo - rozmawianie przez tel podczas jazdy. Szczerze? Jak dostane mandat to prędzej do niego pójde niż do matki, bo ta kobieta to z tych idealnych kierówców. Prawko ma dobre 4 czy 5 lat, a jeszcze nawet pouczenia nie dostała. No panowie? Co z wami? Mogę wam dawac cynka jak znowu wjedzie na chodnik, bo nie będzie jej się chciało parkowac czy przejedzie znak STOP z pytaniem "Przecież tam nie było znaku!". O! Jeszcze jazda pod prąd ;>. A ja mam zawsze pasy zapięte, więc jestem SPO-KOJ-NA ^^.

KWAŚNA (się rozpisałam Oo).
  • awatar Eunmi: Gom se mariga han jibe isseo Appa gom eomma gom aegi gom Appa gomeun ddoongddoong hae Eomma gomeun nalsshin hae Agi gom en ai gwiyeowo Eusseuk eusseuk jarhanda :D
  • awatar LuckyStar: o 15:15 :) Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć :D
  • awatar LuckyStar: może i nie zbawi, tylko, że egzamin jutro :P hah wiem, pamięciowo lecę :) tylko ciągle mi się jakieś takie losują pytania z kosmosu, że nie wiem o co chodzi xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Niby nie niedziela, ale nastrój taki sam jak przy słuchaniu nutki Mietka Fogga. Jest źle. W ciągu tych dwóch dni miałam zrobic.. dużo. A nie zrobiłam praktycznie nic. Dzisiaj po powrocie od fryzjera i tej jędzy sadystycznej (kosmetyczki) muszę ogarnąc mą skromną osobę i chociaż przygotowac się na środowe biczowanie.

Niektórzy zastanawiają się, czy cieszyc się z końca wakacji - spotkanie z przyjaciółmi takie tam, czy jednak nie. Odpowiadam wam, że NIE! Z przyjaciółmi zawsze możecie się spotkac - pociągi, autobusy czy samochody - wystarczy chciec. A leżec w domu bykiem i nic nie robic nie da się tak, kiedy nam się żywnie podoba. Kocham glebnąc się niczym pingwin w śnieg i cieszyc się słodkim lenistwem. Nie obejrzałam wystarczająco dużo dram! A znając życie rok szkolny (maturalny O__o' przyniesie mi zbyt malo czasu na masturbacje przy boskich twarzach Azjatyckich aktorów. Mniejsza..

Jeśli chodzi o te banany z poprzedniej notki - KUBUŚ ma jakiś nowy smak, przynajmniej ja się z nim nie spotkałam, który zwie się 'ZIELONY BANANA, KIWI'. Zielony banan to jak na moje - zwyczajny niedojrzały banan. Serio im się nudzi.

Bycie kobietą to jednak trudna sprawa. Samo przygotowanie się obejmuje kąpiele, odżywki, maseczki, peeling i inne bliżej nieokreślone cosie. Nie wspomne już o goleniu 75% ciała. No, chyba, że jakaś panna preferuje styl WIND CHILD i nie przeszkadzają jej warkoczyki na łydkach ;>. Właściwie to od kiedy zaczęłam wzdychac do japońskich, koreańskich czy tajwańskich bogów, nie przeszkadzają mi faceci z ogolonymi nogami. Jest to swego rodzaju zadbanie. Wcześniej wyśmiałabym ziomka i uznała za zniewieściałego. Ta cała japońszczyzna mnie strasznie zmieniła. No i rozrzutna jestem ;/.

KWAŚNA.
  • awatar Alice in Slumberland: Pieśń pożegnalna dla wakacji i beztroskiego opieprzania się całymi dniami... ach, już tęsknię. Ten metr brzmi tak strasznie... To w końcu jest AŻ 100 cm! Wiesz, mamy problematyczne sylwetki - takie kobiece xD
  • awatar LuckyStar: aha, w ten sposób :P czyli jednak pomyłka:) ja właśnie lubię takie pierdółki, mam pełno różnych niepotrzebnych rzeczy, które trzymam ze względu na sentyment.
  • awatar LuckyStar: muszę przyznać, że mnie też zmieniła:) widzę że z tego samego rocznika jesteśmy. klasa maturalna, eh. też za mało dram obejrzałam, ale ja zawsze siedzę po nocach i mało snu w sumie potrzebuję, żeby być wyspaną, także jeszcze myślę, że to nadrobię w roku szkolnym :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Kocham tą nutkę.

KURWA! Jak miec szczęścię to po całości. Czerwony merc podjechał pod moje dziewicze wrota, zawiało mnie, rozpierdoliłam sobie palec u nogi i dostałam tylko jedną pare spodni. Czy wiecie jak trudno dostac zwyczajne ciuchy? Np - czarne rurki, plisowane spódniczki, proste sweterki. Nic wyjątkowego, a znalezienie czegoś takiego graniczy z cudem. Spódniczke plisowaną zamawiam z net, a czarne rurki dostałam za kolosalną cenę 110zł. Tzn - niby nie tak dużo, ale planowałam sobie kupic dwie pary z znacznie niszej pułki. Na mojej liście rzeczy koniecznych góruje prochowiec lub trencz (to samo chyba, ale różnie nazywają). Nie mam co nosic w deszczowe dni (oprócz parasola-laski z PLUSA xD). Jak na zmarzlucha mam strasznie mało ciepłych ubrań O__o'.

Plany na dzisiaj to ogranięcie kolejnego worka szafy, napisanie zamówienia i przygotowanie książek na sprzedaż. Wieczorkiem przysiąde i pozamawiam ciuchy, a dokładniej dwie spódniczki, trampki primarki i torbę Atmosphere. Za całośc ujebie 167zł TT_TT. Jak te pieniądze szybko znikają. Moje hobby - japońszczyzna i moda - to chyba najdroższe z możliwych zainteresowań. Nawet gazety o modzie są wyjątkowo drogie Oo'.

A teraz pytanie, które mnie nurtuje
*Jaka jest różnica między zwykłym bananem, a zielonym bananem? Oprócz koloru xD*

KWAŚNA.
 

 


Z reguły jak nie mam czego słuchac, a piosenki z mp3 wyjątkowo mnie nudzą zaczynam szperanie po YT. Moim NUMBER ONE są wszelkie piosenki o miłości. Jak takie znaleźc? Pairing zaprowadzi cię do nich. Wpisuje jakiś duecik z anime czy dramy i pojawia się cała masa różnych AMV 'bout LOVE ;>. Potem tak sobie klikam, klikam i mam co słuchac. No i w ten oto sposób trafiłam na wyżej zaprezentowaną piosenkę Lifehouse. Tzn - wydaje mi się, że już było dane mi ją słyszec, ale jakoś uciekła mi. Obecnie torturuje wokal pana z zespołu i słucham 'U&Me' na okrągło.

Muszę pamiętac - WTOREK 12.00 *FRYZJER*. Jak zapomne to się chyba tak wygnę, że zostawie na pośladku ślady uzębienia.

Sprzedałam kurteczkę ;>. W najbliższym czasie wpłynie 53zł. Niby nie dużo w porównaniu do planowanych wydatków, ale zawsze jakiś krok do przodu. Jutro muszę przysiąśc i pozamawiac co trzeba.

Czy Wam też się tak zdarza? Leżycie w łóżku i jak debile kręcicie się wokół własnej osi próbując zasnąc. Zniechęceni odpalacie PCta 'Pogram czy coś' i nagle *ziew* - chce wam się spac Oo'

Jeszcze trochę i dobije do 100 wpisów. Jak na moje 'Łe, nie chce mi się' to daleko zabrnęłam. Call me MASTER xP.

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: Kocham tą piosenkę! W ogóle Lifehouse ma genialne piosenki. Trafiłam na ten zespół oglądając serial "Smallville", zresztą tam jest bardzo dużo fajnych piosenek :) Tak, mam tak samo! Leżę, morduję się, żeby zasnąć i nic. Włączam komputer zaczynam coś robić i momentalnie jestem śpiąca.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Przedstawienie o tematyce czysto religijnej, ale podoba mi się jak cholera. Moja mama oczywiście się poryczała, ale ta kobieta ma po prostu nadmiar środków płynnych w zbiornikach ocznych (nie wiem czy takie coś istnieje, ale uznajmy, że tak ).

JAK JA ZA WAMI TĘSKNIŁAM! Normalnie, taka długa przerwa w pisaniu do was i czytaniu waszych wpisów jest dla mej skromnej osóbki niczym dryfowanie po bezkresnym oceanie. Nie znaczy to, że żałuje tygodnia z mą piękną. Wiecie co.. Serio, nie przeszkadzała by mi siostra albo brat popierający moje zainteresowania. Zakupoholizm dał o sobie znac. Jak ma się z kim szalec po sklepach to od razu się portfel skromniejszy robi. Podczas całego tygodnia milion razy wybuchałam śmiechem. Conocne walki o kołdrę czy przepychanki w łóżku owocowały 'magicznymi' fryzurami. Zrobiłyśmy sobie loki. I nawet nie wyglądałam źle, gdyby nie fakt, iż jeden z kędziorków przyjął postawę pionową i nic nie chciało go okiełznac.

No to ten.. Mamy niepokalane poczęcie. Przez cały sierpień ani jedno jajeczko nie opuściło moich jajowodów. Nic takiego, normalne, że kobieta zachodzi w ciąże przez stosunek. Tylko tego stosunku nie było O___o'.

Mówiłam, że postaram się bardzo wolno czytac Ouran.. Ta.. DUPA xD. Jak tylko usiadłyśmy nad tomikiem, tak kończyłyśmy go tego samego dnia. Ja - jako lektor, wyjątkowo dobrze czułam się w czytaniu kwestii bliźników. Moja najdroższa mówi, że to przez ten 'diabelski typ'. Obejrzałyśmy też anime i pokazałam jej Glee. Oczywiście - stała się fanką . Ja to umiem zarażac ludzi. Jestem niczym DŻUMA. Mniejsza. Przeraził mnie fakt, że Ouran jest wydawany co 2 msc. Jak ja wytrwam skoro dopiero wyszło 6 tomów (na 15)!! W swoim posiadaniu mam dopiero 4. I wiecie co? Mangi chyba serio są lepsze od anime. Tzn. anime podobało mi się prze OH! Inaczej mangi bym nie kupiła, ale sru xP. Jednak dopiski Bisco Hatori są rozbrajające. Przy niektórych scenach to leżałam na ziemii i nie mogłam złapac oddechu.

Zaraz biore się za nadrabianie waszych wpisów. Postaram się was ZAKOMCIOWAC (nienawidzę tego słowa TT_TT) na śmierc xP.

Na ostatnie DWA DNI wakacji zaplanowałam łatwe zamówienie warto jakieś 10zł, ale zawsze; segregacja książek na sprzedaż i tych co jeszcze się przydadzą; ogarnięcie mojej szafy (tej drewnianej i internetowej) i wielkie przygotowanie na rozpoczęcie. Nadal nie wiem co założe. Czy wiecie jak ciężko znaleźc zwykłe czarne trampki z białymi sznurówkami?! Przecież to jakaś paranoja z tymi cekinami, kotkami, misiaczkami, panterką... PARANOJĄ WRĘCZ!

KWAŚNA.
  • awatar Gość: polecam:) nie musisz czuć do tego filmu odrzucenia- jest tajwański:P
  • awatar LuckyStar: Jestem blada jak trup:P Mama stwierdziła, że jak pójdę do szkoły, to powiedzą, że trzymali mnie w piwnicy przez całe wakacje xD A tak serio to słońce prawie w ogóle mnie nie bierze, a ja nie lubię się opalać. Dzięki wielkie :)
  • awatar LuckyStar: Dobrze widzieć cię z powrotem :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Przyjeżdża jutro ^^. Tzn jade po nią z ojcem (którego namawiałam dobrą godzinę) i zostaje na X czasu. Może pare dni, może tydzień. W każdym razie musi wrócic przed rozpoczęciem roku szkolnego. Właściwie - sama nie jestem wogóle przygotowana do zawitania w moim ZSE. Muszę sobie kupic czarną, plisowaną spódniczkę i jakieś buty. Jeszcze się na żadne nie zdecydowałam. Może baletki (których szczerze nie lubie, ale coś nosic trzeba) a może postawimy na punk rockowe powitanie roku? Biała koszulka, wyżej wspomniana spódniczka, czarne trampki i krawat. Problem w tym, że z wymienionych nie mam nic. Mniejsza.. Właściwie planujemy zawitac w Lesznie, ale nie mam pojęcia po co jedziemy. Dobra, sru.

Pan od zamówienia albo o mnie zapomniał, albo stwierdził, że znajdzie jakąś desperatke błagającą o szanse zarobienia (a nie kobiete powtarzającą 'mhm, spoko'.

Tą noc spędziłam pod namiotem. Było ognisko przedurodzinowe i trochę sie popiło, ale nie powiem, że jestem jakos zachwycona. Fajnie się bawiłam, ale co niektórzy odwalali takie akcje, że aż mi słabo. Rozpierdala mnie fakt, że laska ma od starych oficjalne pozwole na ruchańsko, a musi do domu wracac przez 23.. Problemy natury psychicznej czy nowoczesne rodzicielstwo? Inna pani jest po uszy zakochana w swoim chłopaku, który każe jej olac przyjaciół - no, a ona potulna owieczka robi jak pastuch rozkazuje. No i zaczęłam swoją wyczesaną gre aktorską polagającą na rzekomych odmleniach i tekstach 'Zabije się'. A najbardziej mnie wkurwiało, że niektórzy faktycznie się nią przejmowali.. Eh..

Jakoś nie mam dnia.

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: Długo cię nie ma :( Tęsknimy! Wracaj do nas! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Bleachowski op albo ed. W sumie piosenka nie jest jakaś genialna, ale ostatnio miałam fazę na słuchanie jej on'n'on.

MANGA DOSZŁA! 4 pierwsze tomy Ourana są na moim biurku. Obiecałam sobie, że nie będe szybko czytała. Muszę rozkoszowac się każdym rozdziałem. Szczerze - spodziewałam się gorszej kreski. Zazwyczaj w anime wszystko jest podrasowane. Nie sądziłam, że będzie mi tak dobrze się czytac. Aj ^^. Kocham ich <33. Właściwie poszczególne tomy Ourana wychodzą bardzo powoli. Z tego co wiem przetłumaczone jest 5 na 15 TT_TT. Żeby moje informacje były błędne <amen>.

Dużo osób poleca Balsamistę. Chciałam kupic, ale w empiku wykopałam tylko 6 tom. Bez sensu czytac od środka czy nawet końca. Poleccie jakieś mangi. Najlepiej takie już w całości wydane (oczywiście, nie długie jak Bleach xD).

Najbardziej rozczarowały mnie Pocky. Paczuszka była cienka jak ta od papierosów, a w środku max 10 paluszków. Jak poczęstowałam rodzine to ledwo dla mnie starczyło. Czego nie robią zdjęcia i nie-czytanie wagi. Eh.. Mniejsza.

Możliwe, że moja ukochana kuzyneczka wpadnie na kilka dni ^^. Jeśli tak - nie będzie notek. Bo co jak co, ale ten blog jest moją słodką tajemnicą przez bliskimi. Z reguły dawałam im linka, żeby sobie poczytali, ale jeśli nie wiedzą, iż nazywam ich pojebami, niedorozwojami czy zbolałymi chujami (xD) to jakoś swobodniej mi. Przecież chodzi o to, żeby się wygadac, no nie?

Coś jeszcze miałam pisac.. A! Prawdopodbnie, w najbliższym czasie przejebie 500zł na ciuchy. Jak to jest, że jak mam kase to wszyscy są mega chojni, a jak kasy nie mam to nikt nie wspomoże. Eh.. Niech żyje zakupoholizm xD.

*Jeśli chcesz kupic śliczne bokserki za śmiesznie niską cenę - pisz! Zdjęcia dostępne w poprzedniej notce. Dostępne rozmiary to 2xL i 1xM.*

KWAŚNA.
 

 


Z serii Glee ;D. Jakoś nie znalazłam żadnych nowych piosenek, więc zamęcze was nutką z tego serialu. Z reguły nie słucham takiej musicalowej nuty, ale ta jakoś mi się spodobała. Skojarzyła mi się z moimi urodzinami, bodajże 12. Zaprosiłam znajomych na torta, a z zaproszonej 20 pojawiło się jakieś 5 osób ;/. Jako smark - wyłam w niebo głosy ;P. Obecnie musiałabym zaprosci 70 osób, z czego przyszłoby jakieś 120 i ryczałabym, że nie mam ich gdzie usadzic. Mniejsza.

Dzisiaj szkolny shopping. Najbardziej rozwaliło mnie to, że nawet zeszytów z Hannah Montaną już nie ma Oo'. Nie, że ich poszukuje. Po prostu wszystko tak przebrane, że odwiedziliśmy trzy markety. Dopiero w Biedronce wychaczyłam fajne 60. Oczywiście kupiłam za dużo. Niby nie ma już nic konkretnego, ale i tak zawsze coś wyskrobie. 'A przyda się do domu. Będzie brudnopis. Wypłaty sobie zanotuje.' I tak w końcu mam zamiast dziesięciu - piętnaście. Mniejsza.

Dzisiaj pierwszy raz w życiu wyszłam z domu w niewyprostowanych włosach. No, proszę o BRAVA! xD. Co jak co, ale w przypadku mojej osoby to jak pchanie się na front wojenny. Jak nie prostowałam, tak mi nie przeszkadzały pseudo fale. Jak zaczęłam prostowac - nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez zaliczenia grzania czupryny. To juz się robi chorobliwe x___X.

Jesteśmy w Lidlu. Mama zobaczyła jakiś placek z krzyżem. Tak, krzyżem. No i się zastanawia z jakiej to okazji niby. Na co ja bez namysłu 'To do tych co do Warszawy jadą'. Wogóle nas to nie rozśmieszyło, ale dziadek, który właśnie przechodził zaczął tak rechotac, że w końcu połowa sklepu pizgała nie mając pojęcia o co chodzi. Się aż popłakałam.

Wczoraj wieczorem na trochę zamarłam. Napisał do mnie jakiś ziomek. I rozmowa prezentowała się mniej więcej tak.
On - Witam panią .
Ja - Dobry. Z kim?
On - Chcesz zarobic trochę kasy? ;>
Ja - Zobacz jak leje. Nie będę nigdzie stała w taką pogodę. (obstawiałam, że ktoś sobie jaja robi).
On - Haha. Mówili, że jesteś dobra, ale zapomnieli wspomniec, że też zabawna
Ja - Dobra? Yy.. W czym? ^^.
On - A jak myślisz? (zamrałam)
Ja - Ja pierdole.. Alfonsi już działają w necie? ;/ LECZCIE SIĘ!
On - Chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodzi mi o zamówienia.
No i mam nowe zlecenie. Trochę zlecą mi nocki ^^. Ale miałam cykora jak nic. Zastanawiałam się cały czas skąd on mógł miec mój numer. Szefowa mnie poleciła, ale mogła chociaż wspomniec, że będą do mnie pisac. No i sory, poleciła? Chyba coś jej klepło. Ostatnio się na nią nadarłam (tak trochę) i niby się nie odzywała. Moc.

Pierdole od rzeczy, no nie? ;P

*Jeśli chcesz kupic śliczne bokserki za śmiesznie niską cenę - pisz! Zdjęcia dostępne w poprzedniej notce. Dostępne rozmiary to 2xL i 1xM.*

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: Trochę pod tym względem faktycznie je przypominają, ale chyba to wszystko robią z większym wyczuciem dobrego smaku. Na razie obejrzę do końca pierwszy sezon, a potem poczekam, aż przetłumaczą drugi, bo będzie mnie zżerać ciekawość :D Zamiast tego w tym czasie obejrzę sobie inne dramy, bo zrobiła mi się taaaaka lista tych, które chciałabym obejrzeć, że chyba do emerytury będę przy nich siedzieć :D
  • awatar LuckyStar: Na razie jestem na trzecim odcinku, ale jak do tej pory bardzo mi się podoba :D Tak, pamiętam go z Litra Łez:) Faktycznie, z bródką wyglądał lepiej, ale bez niej też niczego sobie. I ten Katou Kazaki... Słyszałaś może jakieś jego piosenki? Wczoraj odkryłam i muszę przyznać, że całkiem niezłe. Remont miałam ze dwa lata temu, taki generalny, całego mieszkania. Najgorsze co może być.
  • awatar Alice in Slumberland: Plecaczek i reakcja dziadka były genialne xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Jedna z moich ulubionych piosenek Glee wykonywana przez moją ulubioną postac x). Kurt jest specyficzny, modny, zabawny, inteligentny i jest gejem xD. Chyba ideał faceta. Piosenka ta pokazuje, że oprócz wysokich dźwięków z boskiego gardełka wydobywają się też mocne brzmienia.

Doszły bluzki! Trochę się wkurzyłam, ale i tak lepsze dostac niż czekac za przesyłką jeszcze kolejny tydzień. Zamówiłam 9 bluzek, z czego nie było 2. Laska, która zajmowała się zamówieniem oddała mi za nie kase. Doszło więc 6 bluzeczek. No i właściwie 3 są dobre ;/. Pozostałe 3 to niby L, ale jak na moje wypadają bardziej jak takie spore eMki. Tzn - wejdę, ale nie lubie, gdy ubrania za bardzo przylegają do mojego skromnego brzusia .
*Jest ktoś zainteresowany ślicznymi bokserkami w rozmiarze M/L (ewentualnie pytac o wymiary)? Zdjęcia dam niżej.*

Za paczką z mangami dalej czekam. Jak to jest, że moi rodzice zamówili wczoraj furtkę na schody i już dziasiaj ją montowali, a ja zamówiłam kilka zbiorów papieru 2 tygodnie temu i jeszcze nie miałam okazji ich pomacac ><'. Jak już się dostaną w moje ręce to chyba będą modliły się o powrót do hurtowni <perwers> xD.

Dzisiejszy dzień - OKROPNOŚC! Wszystko mnie denerwuje, nie mam co robic i jeszcze te bluzki.. Najlepsze, że na maxa napaliłam się na nie, a tu taki kick. Eh..

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: Heh cieszę się :) Powodzenia życzę w takim razie:D To naprawdę nie jest nic trudnego. W yt wpisz sobie "Lucky Stars Tutorial" i tam od groma jest wszelkich filmików instruktażowych. Moją inspiracją jest to: http://paper-peaches.deviantart.com/art/36-000-Mini-Origami-Stars-161991234?qj=1&q=boost:popular+origami&qo=261 Dziewczyna zmieściła w tym słoiczku 36tyś. gwiazdek. Meeega:) Ja teraz próbuję czegoś innego, ale potem wrócę do moich ukochanych luckystarsów i będę dalej się bawić :D
  • awatar Gość: Pierwsza była jeszcze w beżu, świetna, ale nie 'kup teraz', a nie lubie bawić się w licytacje ;P Może poczekam aż kupisz i podzielisz się ze mną zdaniem o torebce ;D ;>
  • awatar Gość: również uwielbiam tą piosenkę. :) dlatego ja nie jestem zwolenikiem kupowanie rzeczy przez internet, muszę przymieżyć :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Wczoraj przeglądał folder z muzyką i znowu zaczęła się mania na ten mix chłopaków z Glee. Wrzesień zbliża się wielkimi krokami i prawdopodbnie przyniesie kolejne odcinki tego serialu. Szczerze polecam. Można poznac nową muzyke, z którą wcześniej nie mieliśmy do czynienia i pośmiac się przy perypetiach bohaterów. Dla tych co nie wiedzą o czym sprawa - historia chóru szkolnego, który gromadzi rozmaite charaktery od gejów, przez footbolistów po outsiderów typu DARK. Osobiście, mogłabym całymi dniami to oglądac x).

Yatta wysłuchało mnie! Normalnie przeżyłam zajebisty szok, gdy status zamówienia zmienił się na 'w drodze do klienta'. Chyba uśmiechanie się do listonosza coś dało. Oh, seksowna lisica daje rade xDD.

Dzisiejszy dzień wykończył mnie jak JA PIERDOLE!! Poszłam spac o 6 (starałam się, ale dupa blada ;/), a już o 9 wywalono mnie bezczelnie z łóżka. Niby chciałam iśc się dalej położyc, ale stwierdziłam, że skoro jestem niewyspana to może wieczorem padne jak kawka. Dalej czekało mnie pranie, którego było naprawdę sporo. Dziwi mnie to, ponieważ z reguły stosy brudów to głównie moje ciuchy, a że są wakacje nie widzę potrzeby tak częstego przebierania się. Jak już się z tym uporałam przyszła pora na zabawe z Piratem. Dalej obiad, zmywanie i spacer z młodym. Razem z mamuśką przemierzyłyśmy sporo. Po drodze wlecieliśmy do Antosia. Oczywiście wszyscy chcieli nas odprowadzic i uzbierała nam się gromadka złożona z 5 rodziców, 3 maluchów i MUA xP. 'Chodźcie na kawe'. A po kawie moja szanowna osobistośc została skazana na zmywanie, sprzątanie i całą reszte. Deszcz zaczął padac, więc jeszcze doszło szybkie ściąganie prania. O jezu. Jak usłyszycie trzask, to nie burza - to mój obolały KRZYŻ (tak, ten z Wawy xD).

Ja pierdole.. Nie mam siły wymyślac jakiejś sensownej notki. Jak wam się nudzi możecie przeczytac co wyżej, a na pewno wam się nudzi xP.

KWAŚNA.
  • awatar Gość: Cars and houses are expensive and not everyone can buy it. However, loan are invented to aid different people in such hard situations.
  • awatar Gość: Thank you very much for that splendid article
  • awatar Gość: i love jeasy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Dzisiaj ludzie spacerujący pod moim oknem, jak i reszta osobników razy różnej zamieszkujących mój apartament wusłuchiwała tego od rana do wieczora. Strasznie nakręca mnie to wykonanie. Właściwie, nakręca to złe słowo. Pobudza emocjonalnie, ale z reguły i tak kończy się 'jakoś mi chujowo'. Zonk.

Nienawidzę moich nawyków nocnych. Najpierw siedze do 4, 5 rano, żeby wstac o 12 i następnej nocy znowu się męczyc. Oczywiście, kłade się do łóżka i próbuje zmusic do spania, ale ile można. Po godzinie czy dwóch wiercenia się, poprawiania, przesłuchiwania tych samych piosenek czy mordowania z kołdrą mam dośc.

Ostatnio z koleżanka wskazywałyśmy cechy, które się w nas zmieniły podczas egzystencji w szkole średniej. Nie widzimy się codziennie. Właściwie widzimy się wyjątkowo rzadko, więc różnice zauważyliśmy. Ja zwróciłam uwagę na rozjaśnienie włosów, mniejsze przywiązywanie uwagi do ocen i takie tam. Ona dopiero się popisała. Może wypunktuje:
1. Włosy - z fryzurki typu wiejski kucyk w szałowe krótkie włosy; z naturalnego brązu przez czerń, dalej niby granat (który w sumie i tak wyglądał jak czerń, ale sru) do rudego.
2. Styl ubierania - zamiast luźnych ciuchów z działu męskiego, spódniczki (których wcześniej nigdy w życiu bym nie założyła - no chyba, że na pogrzeb), rozmaite topy, bluzki, mieszanie stylów.
3. Charakter - z dziewczyny, która stała sobie na uboczu i czekała, aż ktoś miły ją zawoła, w śmiałą, momentami bezczelną, ale jednak szczerą i towarzystką pojebuske.
Jest jeszcze jedna rzecz, ale to już wypłynęło z ust kolegi. Z najlepszego kumpla przekształciłam się w tą, co sie jej ręce kładzie na kolana i patrzy w oczy z nadzieją, że jednak dam buziaka, a ona idzie w chuj. Takich słów dokładnie użył.

*A co z Wami? Jak wpłynęła na Was szkoła średnia czy studia (oprócz tego, że zostaliście otoczeni przez grono sępów xD)?*

Yatta mnie wkurwia! Pisałam z kilkoma osobami i do nich paczki dochodziły po 4, 5 dniach. Ja czekam już prawie drugi tydzień! No to jest jakaś paranoja. Napisałam czy przypadkiem o mnie nie zapomnieli. Eh.. Może wyślą w tą środę i jak ładnie się uśmiechne do Poczty Polskiej, ewentualnie pokaże cycka czy dwa, dostane ją do końca tygodnia. Mam nadzieje, że paczka z ubraniami dotrze też jakoś we wtorek. Wyściskałabym pocztyliona, gdyby jutro rano pokazał się w moich drzwiach. Czyta to Pan? Nie chce pan gorącego całusa od seksowej lisicy (no jebłam!!)?

Pierdole od rzeczy..

KWAŚNA.
  • awatar Gość: świetne wykonanie tej piosenki:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Właściwie w moim przypadku starostwo się zabrało i jestem sama w chacie z mamuśką oraz szanownym bractwem, ale jakoś luźniej. Denerwują mnie starsi ludzie. Wiem, sama kiedyś też będę denerwującą babcią, która zapomni o dośc sporej liście istotnych rzeczy, jak na przykład wyłączyc palnik, zamknąc drzwi i tak dalej, ale w dziadostwie denerwuje mnie ich syfiarstwo. Gdzie się pojawią tam sprzątac trzeba. Eh.. Mniejsza.

W najbliższym czasie czeka mnie szaleństwo w Tesco, gdzie są całkiem przyzwoite zeszyty. Przynajmniej na to wskazuje pare sztuk z gazetki. Może daruje sobie walke z stosami brulionów przedstawiający rogal Hannah Montany z kilogramem tapety na ryju oraz słodkimi, ru$zoffymi księżniczkami czy Hello Kitty. Filip powinien dziękowac Bogu za siostrę, która gdy tylko dojrzeje do pierwszego tornistra, piórnika czy zeszytów 16kartkowych pokaże mu wyczesany świat komiksów Marvella. Będzie chłopcem z klasą, a nie typową ofiarą Cartoon Network.

Miałam jechac do mojej pierworodnej, ale.. Eh. Wkurwiają mnie ci ludzie. 'Przyjedź, przyjedź', a na odpowiedź 'Zaraz wyjeżdżamy' dostaje eske 'Ale nas teraz nie ma w domu.. Będziemy wieczorem'. No kurwa!

Musze to powiedziec.. Wiem, że za chwilę zostane obrzucona kamieniami, ale w końcu nie bez powodu wziełam sobie przy bierzmowaniu imię Marii Magdaleny. JESZCZE TROCHĘ I KONIEC WAKACJI. I teraz pozostaje pytanie - czy to dobrze, czy źle? Dla mnie niby bez różnicy, bo i tak siedze całymi dniami na dupie i wydaje ciężko zarobione pieniądze (no, dziesięc) albo nawijam do Pirata w bliżej nieokreślonym języku typu 'buba, gaga, aja, gigik'. No i tęsknie za tą zgrają, która codziennie doprowadzała mnie do białej gorączki (czy jak to się mówi), a zaraz potem do ataku śmiechu. Nienawidzę się z nimi rozstawac na tak długo. Najlepsze, że wszystkie niby tęsknią, ale i tak do żadnego spotkania wakacyjnego nie dochodzi. Ludzi.. Zrozum tu ten jebnięty gatunek.

Jak spędzacie resztki wolności?

KWAŚNA.
  • awatar Alice in Slumberland: Resztki wolności? Ja się nudzę jak ten przysłowiowy mops. A i jeszcze czekam na koniec wakacji i wieki wyjazd turystów, bo przez nich szlag może człowieka trafić! A brat na prawdę ma szczęście, że trafił na Ciebię. Mój młodszy zakupił już zeszyty, na szczęście większość jest z samochodami, ale trafił się rodzynek - z zeszytu do matmy szczerzy się zoo z HSM @.@
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Biore udział w konkursie tego oto pana

siurdol.pinger.pl/m/3633786/konkurs-nowe-zasady

3mta kciuki ;>

KWAŚNA.
 

 


Kocham wszystkie piosenki z UrBa. Jak zapuszczam jakąś nutę od razu widzę najpiękniejsze sceny z dramy i mi się miekko na serduchu robi xP.

Nocke miałam straszną! Młody nie widział mnie dwa dni, więc jak wieczorem poszłam go uspokoic zacząl wydzierac się ze szczęścią, żebym tylko go wzieła. No i tak się cieszyl, że zapomniał o spaniu ><' Tak więc przyszło mi przez 4h śpiewac na okrągło "Kotki dwa". Po tym doświadczeniu - nienawidzę tej piosenki i same koty też mnie wkurwiają xP.

Jutro wizytuje u mej kochanej pierworodnej. Jak ja tej sznupki dawno nie widziałam <333

KWAŚNA.
  • awatar LuckyStar: ludzie są podli, ale ja się odwdzięczę tym samym. poczekam, aż będą coś ode mnie chcieli w warsztacie... ^^
  • awatar Luspea: Nie mam zdjęć^^" Nie pomyślałam o tym, żeby zrobić^^"
  • awatar LuckyStar: Miałaś rację :P momentalnie przestało mi się podobać to anime. Tylko Zera mi szkoda. Fajny chłopak xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Ala nie wali mu pały.. O boże xD! Czego ja słucham?! Coś mi odjebało na tych wakacjach. I jeszcze..
Moc ;P

No więc? Było świetnie xD. Poszukiwania sklepu, w którym była 'ta spódniczka', Michał z Fracji, z którym nikt nie chciał gadac, a przyczepił się do naszej dwójki, gwałt ze strony psa czy mrówkojat z taaaaakim dużym przyrodzeniem. To i wiele więcej jutro o 19.00 na TVP1 - wieczorynki nie będzie, małe kutasy! xD
Zakupy może niezbyt owocne, bo za każdym razem gdy chciałam kupic spódniczke w kwiatki byłam wyciągana siłą ze sklepu. No więc ograniczyłam się do pseudo jeansowej kiecki (takiej bardziej midi) i białego t-shirtu z facjatami. A to wszystko i wiele więcej w H&M.
Najlepsza akcja była z japończykami. Zauważyliśmy pare azjatów w sklepie.
S - Ej! To pewno Japońce!
Ja - Ciekawe czy nawijają po ichszemu czy po polskiemu.
S - Choc posłuchamy.
Stoimy obok, ale niezbyt słyszymy. Zbliżamy się. Bardziej i bardziej. A gdy staneliśmy już prawie przy nich jebłyśmy śmiechem. Spojrzeli na nas dziwnie i (nie wiem czy chciałam załagodzic sytuacje czy jak) rzuciłam "Przepraszam, my jesteśmy chore". Dobrze, że się nie oburzyli, tylko śmiali razem z nami. Bajer ;>.

W planach mam jeszcze wizytę w Factory (ludzie z Lubonia i okolic - jest coś wartego uwagi?) z mamuśką i bro oraz shopping szkolny *HATE!!!*. Nie ma nic gorszego, niż poszukiwanie normalnego zeszytu w stosie Hannah Montany, Hello Kitty czy innych dziwactw.

Manga jak nie wysłana, tak nie wysłana ;/. Wkurza mnie czekanie. Jeszcze wyczekuje przesyłki z bluzkami. Na nią wiedziałam, że przyjdzie mi dłużej czekac, ale i tak się wkurwiam.

Mój pies właśnie mnie wącha... Czuje się jak kurwa O___o' Przecież nikomu nie dałam!!

KWAŚNA.
  • awatar Alice in Slumberland: Dzięki za dramy! :3 Też zdarza mi się podsłuchiwać Azjatów xD A przedzieranie się przez tony zeszytów z mordami gwiazdek Disneya mam już na szczęście za sobą ^^
  • awatar Gość: Hah...więc widze że nie ja jedyna wpadam na pomysł podsłuchiwania azjatów xDD
  • awatar Nefertiti_88: Jakieś 2 tygodnie temu miałam fazę na tę piosenkę. ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Kto nie widział tego filmu, niech żałuje i czym prędzej bierze się za oglądanie. Piosenka w wykonaniu Kim Ah-joong rozwala mnie na łopatki. Zwłaszcza moment 'Maria, Ave Maria'. Musze wyglądac jak ostatni debilka podczas słuchania. Skacze i śpiewam łamanym koreańskim (ładnie rzecz ujmując).

Po krótce - film 200 Pounds Beauty opowiada historię grubej dziewczyny, która śpiewa zamiast super sexy gwiazdy pop. Zakochuje się ona w swoim szefie, który olewa ją i jej uczucia. Postanawia zmienic się i pod wpływem operacji plastycznych zaminia się w ŁOŁ xD. No i rozpoczyna swoją karierę oraz walkę o serce ukochanego.

No więc przyszedł czas na pożegnanie. Popłaczmy chwile, niech mgła spowije uliczki, a deszcze delikatnie puka w szybę. Oczywiscie, nie na zawsze. Bodajże na dwa dni xD. Może w środe po powrocie napisze. Właściwie co to dla mnie wbic na bloga ok 23 i strzelic notkę (tą dodaje troche po północy xD). Jak będą jakieś fajne fotki to wrzucę. Ajj ^^. Jestem szczęśliwa jak pojeb serowy!

KWAŚNA.

EDIT:
To trzeba byc kompletnym pojebem, żeby ustawic budzik na 8, a wstac o 6.30. Nudzę się w cholere. Nie ma już sensu kłaśc się do wyrka, bo pół godziny mnie nie zbawi, a na szykowanie trochę za wcześnie. Eh.. Umrę z nudów xP.

KWAŚNA.
 

 


Śliczna piosenka, ale kratki mam i tytułu nie widzę ;/. Wie ktoś jak się to cudo zwie? Cały dzień słucham xP.

Nie mogę się spakowac O__o' Coś mnie rozprasza i klops. Jak ja jutro wstane to pojęcia nie mam. Przerzucic się z 12 na 8? Mission Imposible z T. Cruisem.

KWAŚNA.
  • awatar Luspea: No ba! xD Innych sztućców nie dają xD Ale my już wprawione^^
  • awatar Gość: http://www.youtube.com/watch?v=R3fm6QFVMmw&feature=related chyba nazywa się no other
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Ah.. Te początki ;]. Ale sie zmienili..

Jestem wkurwiona. Poniekąd. Fryzjerki wszystkie pojechały na urlop! No nie przesadzam. Koniec sierpnia, pogoda się jebie, a tym się przypomniało, że trzeba gdzieś wakacje zaliczyc. Bajer. Kosmetyczka powitała mnie z gigantycznym rogalem informując, że musze czekac aż wosk się nagrzeje i skończy robic paznokcie jakiejś babce. No to jebac, poszłam w długą. Kupiłam sobie gazetki - AvantiMini i HOT z okularami, które nawet mi się spodobały. Chciałam kupic sobie trampki, ale jakoś tak zrezygnowałam. Zobaczymy co jutro przyniosą zakupy na Malcie. Aj ^^ Nie mogę się doczekac!

Wiecie co jest dziwne.. Jak jedzie się na jedną noc, z reguły pakuje się wiecej niż na cały tydzień. Nie logiczne.

KWAŚNA.